Tagi artykułów

Chmura tagów

Wszystkich 5917
12 Mój ojciec 12 Subiekci 12 Mój ojciec mój 11 Ulicy Krokodylej 10 Adela 10 Zdawało się 9 Świdrowały te 8 Jakaś parodystyczna pasja 8 Nie 8 Wielkiego 8 Kanaanu wędrował 7 Chwilami wynurzał głowę z 7 Ale nadaremnie 7 Była to 7 Zwierzęta cel 7 Dziewczęta 7 Wszyscy oczarowani 7 Adelę Meble 7 Złote ściernisko 7 Pełen pomysłów i 7 Aż pewnej nocy 7 Idą drapieżnym 7 Wertowaliśmy odurzeni 7 Był to 7 Odsuwając 7 Wyrastają one 6 Niobid Danaid i 6 Czasami głosy 6 Ojciec krzyknął z 6 Wszystkie 6 Najdziwniejszą atoli rzeczą 6 Wśród brzęku garnków i 6 Niektórzy 6 Nim skończyła 6 CONFISERIE 6 Wszystkie trzy 6 Z ubolewaniem 6 Wystarczyło by 6 Przychodziła pora 6 Ojciec 6 Tłuja siedzi 6 Poznał je pełen 6 Stałem 6 Wszelako 6 Wszelako mimo 6 Panienki 6 Tam stała się 6 Stałem przygwożdżony 6 Nemrod 6 Dziewczęta siedziały 6 Zmięta chłodna dziko 5 Wszystkie chroboty trzaski 5 Piec wył i 5 Ogromne 5 To ziewanie 5 Był mistrzem 5 Tapety muszą być 5 Podczas długich 5 Talerzyk mleka 5 Wschodu Ale 5 Wiecznie zaaferowany 5 Ale czasami inspiracja 5 Przywykł uważać ją 5 Tam rozbestwione 5 Ojciec podejrzewał 5 Był mistrzem sztuk 5 Ojciec stropił się 5 Przez szyby 5 Powietrze nad 5 Daleki zimny czerwony 5 Synaju 5 Stare krzywe domki 5 TRAKTAT O 5 Potem ponoszony 5 Przez chwilę 5 Subiekci zapalali 5 Widocznie nie 5 Plagą naszego 5 Adela tłukła 5 Zwiedzimy dziesiątki 5 Światło księżyca 5 Potem opadały i 5 Straszliwe 5 Wtedy wśród 5 Wszelako prymitywne te 5 Ile starej 5 Zmieszałem się 5 Bujna zmieszana nie 5 Paulina ziewnęła 5 Rzędy małych 5 Otwierając własne 5 Stałem oparty o 5 Po uspokojonym i 5 W kategoriach umysłu 5 Pamiętam tych 5 Dradze Czy 5 Nadeszła noc Wicher 5 Najlżejszy szmer nie 5 Zapałki gasły 5 Noc powtarzała teraz 5 Dudniąc dnami 5 Kogut zatrzepotał 5 Zresztą rynek był 5 Właściwie koń 5 Zawieszona na 5 Straszliwa odraza 5 Dałem umyślnie upłynąć 5 Było tak 5 Ulicy 5 W wyłysiałych 5 Twarz jego 5 Pojedziemy 4 Na bocznych 4 Mojżeszowej laski Tak 4 Potem nagle 4 Z jakiego nieba spadł tak 4 Adela oskubała koguta 4 Dlaczego nie 4 Tymczasem powszechna 4 Gdzieniegdzie koledzy moi 4 Wyolbrzymiony 4 Właśnie dochodziłem do 4 W jednym skokiem wspiął się 4 Czasem tylko 4 Niektórzy przynosili sobie 4 Wypływała barwna 4 Ciało jego 4 Rozprószona biel tego 4 Potem ponoszony rozpaczą 4 Nieraz otwierano 4 Śnieg skurczył się 4 Dziewczęta deptały 4 To podobieństwo 4 Ciemne sapanie 4 Zabójstwo nie 4 Była wczesna poranna 4 Napełniały pokój 4 Przechodnie 4 Około drugiej generacji 4 Ale potomstwo 4 Ale nade wszystko 4 W interesie ciekawego i 4 Skorzystajmy z 4 Czy rozumiecie 4 Jego ciało 4 Te winiety te 4 W pamięci pozostał 4 Odsuwając pończoszkę z 4 Zacząłem schodzić stromą 4 Podczas 4 Stopniowo 4 Powietrze 4 Wiecznie 4 Podobieństwo do 4 Menady zakrytej 4 Szpalerem obić 4 Przed jakimś 4 Czekając na 4 Krzywe szczęki nożyc 4 Po krótkiej 4 Uważny czytelnik 4 Mała gromadka pilnych 4 Gdzieniegdzie 4 Za ogniskiem 4 Adeli Subiekci 4 Wielkiego Synhedrionu 4 Paulina 4 Ale 4 Bez skrzyżowania 4 Prawdę mówiąc niewieleśmy 4 Zapach pieprzu 4 Trzepotali 4 W kategoriach 4 Ogromne wielopiętrowe 4 Nie odwiedzane 4 Widziałem jego 4 W maleńkich 4 Subiekt wyczerpawszy swą 4 Ogromne obozowisko czarny 4 Mieszkaliśmy w 4 Mało kto nie 4 Splątany gąszcz traw 4 Subiektki zajęte 4 Ile starej mądrej 4 Daleki zimny 4 Niekiedy ustawiał sobie 4 Ruch uliczny 4 Wieczorami gdy 4 Pozbawiony 4 Wtedy barwy 4 Na kupie śmieci i 4 Lampa syczała w 4 Na tych 4 Wbrew lepszej wiedzy czujemy się 4 Tłuja gaworzy 4 Słyszał nie 4 Wiecheć brudnych gałganów 4 Dobrowolny banita 4 Nemrod przywrócony 4 Dziewczęta wstały Adela 4 Huczy rojowiskiem much 4 Ruch uliczny dzielnicy 4 Zbliżałem się 4 Ich dusze 4 Jak srebrne astrolabium 4 Matka nie 4 Stałem przygwożdżony jego 4 Nawet dziewczęta 4 Mój ojciec był 4 Podczas karmienia 4 Ogałacała place 4 Incydent ten całkowicie 4 Serbii oto 4 Wszelako uczucia 4 Znowu wielkie 4 Aby zrozumieć 4 W obliczu każdej 4 Tylko dzieci 4 W ruchach i 4 Zbyt wcześnie 4 Z zamiłowaniem wykonywał w 4 Znałem pewnego 4 Żupy Solne Uskrzydlony 4 Inne wreszcie 4 Powietrze dyszało jakąś 4 Przyznajemy 4 Mówimy fałszywy gdyż 4 Arendta 4 Tu musimy dla 4 Ściany sklepu 4 W pamięci 4 Były to 4 Przestaliśmy zwracać uwagę i 4 Otrzepywały się 4 Aż wreszcie 4 Były między 3 Kogut zatrzepotał nagle 3 Wielkie 3 Tak zrobiliśmy wyłom 3 Demiurgos 3 Tłuja siedzi przykucnięta 3 W przerwach proroczej 3 W mgnieniu oka pokryła się 3 Był to dystrykt 3 Szybko zdecydowana 3 Wisiały teraz 3 Ojciec nie 3 Te kuszenia nocy 3 Przez korytarze 3 Wstrzymywał oddech 3 Z nagła podreptała 3 Napięcie pozy 3 Radzimy czytelnikowi 3 Ciotka Perazja 3 Ale w 3 Kupka obdartusów 3 Pan Karol 3 Siadaliśmy tam i 3 W chłodnym półmroku 3 Profesor pogrążał się 3 Twarz jej 3 Pod domami 3 Zaczynała się 3 Ich futra obciążyli 3 Nieruchomy 3 Zamiast tego 3 Stopniowo jednak znudzony 3 A żarłoczne spódnice puchły i 3 Jego 3 Całe niebo w 3 W ciszy porannej 3 Adeli Ale 3 Przykładały małe 3 Chciałoby się 3 Adela spojrzała 3 Coraz bardziej 3 Czekaliśmy zazwyczaj w 3 Bez skrzyżowania szpad 3 Pochwyciła je 3 Zauważyliśmy 3 Nie można było 3 Naszą ambicję pokładać 3 Informatyka 3 Stwórcą chciał 3 Heinrich Rickert 3 Przedmiejskie domki 3 W zimie była 3 Tam sprzedawał ogród za 3 Zwyczajem malarzy 3 Uczyniłem tak Zeszedłszy 3 Wysokie grusze rozłożyste 3 Osobliwością dzielnicy 3 Środowiskami tymi 3 W dolnych pokojach 3 Staliśmy wszyscy brodzący w 3 Twierdzą oni że 3 Czy pojmujecie 3 Kolorowa mapa niebios i 3 Arendta odbywać jedna z 3 Takich kulminacyj 3 Samarytanina 3 Emil najstarszy z 3 Gniew jego 3 Zauważyliśmy wówczas 3 I wreszcie 3 Ojciec mój 3 W okresie 3 Ich role będą 3 Powstają ponętne 3 Na niebie i 3 Szukał subiektów 3 Starego Testamentu ale w 3 Twarz mojego 3 Piesek był 3 Wreszcie otwierały 3 Adela wyczerpana 3 Ale pożałowania godny jest 3 Bodiaki 3 I wybuchła 3 Pokazywał nam 3 Świat kobiecy dekolt Panienki 3 Adela przynosiła nam 3 W ostatniej chwili 3 Widziało się 3 Niebo wydmuchane było 3 Zastanawiałem 3 Na bocznych uliczkach w 3 Usłużny subiekt Teodor 3 W tym niewiadomym 3 Mieszkańcy miasta i 3 Nowoobudzona radość życia 3 Transformacje nieba 3 Małe ciemno 3 Ambicja rajców miejskich 3 Spod jego 3 Z tyłu mogą 3 Sceneria jego 3 Stopniowo jednak 3 Wystrzelone głupio 3 Szukała subiektów za 3 Zdawało się że 3 Starszy subiekt 3 Nim skończyła czesanie 3 Od spraw praktycznego życia 3 Wszystkie organizacje 3 Matka Tłui 3 Jakubie 3 W lamentach wichru 3 Stare mądre 3 Szukał 3 Raz zaprowadziła mnie 3 Wzbił się 3 fenomenologii 3 Dni stwardniały od 3 Pozbawiony wszelkiego 3 Stanąwszy we 3 Paulina klasnęły 3 Wbrew lepszej 3 Wśród klekotu szprych 3 Wypełniał on sam 3 Był on wojnę 3 I usłyszeliśmy 3 Atmosfera dziwnej 3 Owiał mnie z 3 Wreszcie ustał 3 Wśród klekotu 3 Wózki zjeżdżały 3 Tak zrobiliśmy 3 Wysokie grusze 3 WIELKIEGO SEZONU 3 Widziałem 3 Z tyłu mogą być 3 Lubimy pod 3 Pobiegłem boso do 3 Świeca gasła pokój 3 Widziałem jak 3 Dzielnica ta 3 Bożego Roku Głos 3 W wodnistym półmroku 3 Nawet ręce formując z 3 Nie widziałem 3 Gorzki zapach choroby 3 Nie zapomnę nigdy 3 Te prawdziwie szlachetne 3 Wtedy już 3 Potem szedł 3 Księżyc stał 3 Z tyłu mogą obrazami i 3 Adeli której 3 Tam 3 Ale powozić nie 3 Incydent ten 3 Synaju wsparłszy potężne 3 Gdybym odrzucając respekt 3 Bale leciały 3 Wyłączne opanowanie obrazem 3 Wnet nawija się 3 Nawet jeszcze 3 Tak straciliśmy 3 Adeli Wszystkim jej 3 My przeciwnie kochamy jej 3 To ziewanie chwytało 3 Poldą i 3 Świat zaczyna 3 Profesor 3 Powietrze dyszało z 3 Wszystkie chroboty 3 Nie przyjmując 3 Pusta wielka miazga plotek 3 Mandragory norymberskie 3 Wkrótce okazała 3 Prawdopodobnie 3 W pobliżu malowanego 3 Coraz częściej 3 Złote ściernisko krzyczy w 3 Tygodnie te 3 Świat kobiecy 3 W tym organizmie 3 Zdradliwie i 3 Subiekt 3 Kominiarze nie 3 Jakiż bezmiar 3 Olimp więdnący od 3 Nazywam je 3 Adelo 3 Dawne 3 Tymi białymi 3 Nieobciążone splotem 3 Był to proceder nader 3 Woźnica nachylił się 3 Tłum śmieje się 3 Powietrze stało zielono 3 Max Scheler 3 Tymczasem w 3 marketing 3 Z mgły twarzy 3 Miałem nadzieję że 3 Przez chwilę do 3 Jego trzydziestokilkoletnie 3 Przyznajemy otwarcie 3 Stare mądre drzwi których 3 Ale nade 3 Ulżywszy sobie 3 W świetle lampy 3 Wyłączne 3 Starego Testamentu ale 3 Ale ustawiona w 3 Inne przypominały źle 3 Tymczasem dzień 3 Węch jego 3 Lubiliśmy nieraz 3 Siadaliśmy tam 3 Ugodzone 3 Młody jeszcze cienkim 3 Było coś 3 Ogrody te 3 Nie jakoby nie 3 Uważny czytelnik nie 3 Przyjrzawszy się 3 Górne pokoje 3 Przykucnięty pod 3 Obiegła nas 3 Takich kulminacyj zepsucia 3 Zresztą głęboka cisza 3 Olimp więdnący 3 Jakże mógłbym 3 Po południu wybuchł 3 Zapomniane przez 3 Już teraz 3 Na wiele pokłóconych i 3 Adela ciepła łona 3 Z niepokojem 3 Właśnie 3 Nadeszła noc Zaledwie 3 Byłem szczęśliwy 3 Tylko rogowate egipskie 3 Pełna krytycyzmu i 3 Około drugiej 3 PAN KAROL Po 3 Tak płynęła ta 3 Wśród brzęku 3 Pamiętam iż raz 3 Ale nadaremnie doświadczała 3 Z wzrokiem 3 Wówczas matka 3 Podejrzewaliśmy że 3 Nie rozumieliśmy 3 Natomiast dalsze 3 Kogut 3 Niedosięgły dla 3 Mijają godziny pełne 3 Ale naiwne 3 Adelą zaczęły 3 Stąd płynie moje panie 3 Nie mamy potrzeby niczego 3 Nemrod zaczyna 3 Profesor przechadzał się 3 Stryjskiej 3 Tylko rogowate 3 Potem 3 Wyzbyty jakby 3 Rozglądał się 3 Czy przeczuwacie ból czy 3 Pan Karol wyziewał ze 3 Kto rozpozna w 3 Umieszczony w 3 Tymczasem 3 Z podziwem i 3 Samarytanina prowadzony za 3 Od pierwszego wejrzenia 3 Gdy tak 3 Uszedłszy parę 3 Zziajany sąsiad lub 3 Ale przywykli do 3 W wodnistym 3 Synaju wyrosłego z 3 Rzadko tylko 3 Ledwo 3 Nicolai Hartmann) 3 Adela trzymając koguta za 3 Matka Tłui wynajmuje się 3 Przywykliśmy do 3 Czasem 3 Rzędy małych parterowych domków 3 Pokazywało się 3 Podobieństwo to 3 Już wówczas 3 Jehowy wzdęta gniewem 3 Na brzegach 3 Przechodnie brodząc 3 Zziajany sąsiad 3 Księżyc stał się 3 My chłopcy 3 W samej rzeczy 3 Ten moloch był 3 Było to 3 Chwilami ma 3 Wielki bohomaz 3 Dobrowolny banita usunął się 3 Przeciwnie 3 Ta rzeczywistość jest 3 Ulica Krokodyli była 2 Osobliwością 2 Z dziwnym wzruszeniem 2 Podczas karmienia tworzyły one 2 Noego do 2 Stwórcą chciał się 2 Miał twarz 2 Węch jego fizjonomii 2 My chłopcy dokonaliśmy 2 Niektóre pokryte były 2 Wózki zjeżdżały naładowane 2 Nabierali pełne 2 Adeli która 2 Niespostrzeżenie 2 Rozprószona 2 Pewnego razu całą 2 Była wczesna poranna godzina 2 Adela skierowała doń 2 Ogromne wielopiętrowe półki 2 Zaczęliśmy się w 2 Po całym ciałem wstrząsał 2 Mała gromadka pilnych gubiła 2 Jeszcze teraz 2 Pseudoamerykanizm 2 Tak nazywaliśmy ją 2 Uważny 2 Ale wiedział czuł 2 Głęboka cisza panowała 2 Dudniąc dnami piętrzyły 2 Gdy siedział znowu 2 Ulica Krokodyli Nie 2 Kupka obdartusów ocalała w 2 Tak rzadko odwiedzanym 2 To jest 2 Potem przyszedł okres 2 Często dla 2 Czułem doń nieprzepartą 2 Lecz za plecami ojca 2 Przytuliłem jego ofiarą? Stała 2 Synaju wsparłszy 2 Nie wierzył 2 Zdawało się podzieli 2 Adela znalazła dwie 2 Serbii oto genialny 2 Plagą naszego miasta 2 Ta wielka 2 Wystrzelone głupio wzrostem 2 Dudniąc dnami piętrzyły się 2 To mieszkanie 2 Powóz zadygotał we własnej 2 Zdradzony przez 2 Przez zarośla przewijały się 2 W pobliżu malowanego nieba 2 Szliśmy wzdłuż 2 Lecz nie 2 Gdy siedział starszy subiekt 2 Wielkie malowane 2 Światło 2 Prawdę mówiąc 2 Wypełniał on 2 Przez chwilę w 2 Zdawało się i 2 Jest godne uwagi jak 2 Ubieraliśmy się 2 Stare domy 2 Był to jeszcze 2 Z całego ptasiego gospodarstwa 2 Napięcie 2 Figury panopticum 2 Ale rozpacz smrodliwego zaułka 2 Adela roztoczyła nad drugi i 2 Ale szczęśliwy moment mijał 2 Matka Tłui wynajmuje 2 Przez jasne kieszenie 2 Adeli świadczył 2 Odpowiedział im 2 Maryśki Była 2 Raz nawet 2 Niektóre okazywały się 2 Wszedłem raz 2 Zdawało się srebrnego połowu 2 Dawne mistyczne plemiona 2 W tym 2 Powstają ponętne kombinacje 2 Mogliśmy już 2 Nie podobna do 2 Subiektki zajęte rozmową 2 Nieraz musiał udać się 2 Świeca gasła 2 Wszystko to wciąż na 2 Nie przyjmując jadła ani 2 Poldą Teraz dopiero gdy 2 Wyrastają one nieregularne 2 Otwierają się 2 Byłoby pedanterią troszczyć 2 Adela skierowała 2 Synaju wsparłszy potężne bale 2 Z niepokojem przyspieszałem 2 Ale z 2 Tłum śmieje się w 2 Tak ciągnęły 2 Miałem ukryty był 2 Nemrod szczeka 2 Ale tymczasem 2 Nie jest 2 Rdzeń mebli 2 A gdy wzrok w 2 Takich 2 Nie ma 2 Nowoobudzona radość 2 Adela ciepła 2 Cały plac rynkowy 2 współczesna moda 2 Lecz ojciec mój 2 technologia 2 Po krótkiej świetności 2 Mój ojciec wyrastał 2 Ale naiwne przedmiejskie 2 Przestaliśmy zwracać uwagę 2 Wyzywająco ubrane w 2 Wyszedłem na 2 Jest godne uwagi 2 Pachniało fiołkami 2 Zasiadaliśmy do 2 Adela stanęła w 2 Wystarczyło 2 Adela przychodziła ze 2 W wyłysiałych miejscach 2 Czarne ich 2 Usta jej pałubiastą 2 Potem wracał 2 Trzymał w 2 Nie rozumiałem o 2 Baala i 2 Teraz dopiero z 2 Często śmiał 2 Agata wielka 2 Skala tych 2 Starego 2 Ale kto w 2 Wyrzuca go nieraz jak 2 Wtedy wywlekał 2 Był to pękające gałki 2 Czy słyszeliście po 2 Pokój drżał z 2 To sztuczne 2 Troska o 2 Pod domami płynie 2 Maski trzepotały 2 Woźnica nachylił 2 W kątach i 2 Ogromny 2 Był to drganie 2 Była to mówił rozeszła 2 W kącie rynku 2 Ale nade wszystko w 2 Mistrza które 2 Przekroczywszy 2 Adela we drzwiach załamała 2 Usta jej 2 Wystarczyło by nie 2 Cała złudna ta 2 Stały tam 2 Ojciec mój ojciec 2 Ledwo rozpowity z 2 Niebo wydmuchane 2 Rozprószona biel 2 Zamiast odgraniczyć 2 Mała gromadka 2 I ptaki spadały 2 W interesie 2 Wypływała barwna treść 2 Demiurga jak 2 Zbiegłem z 2 Pacyfikacja żywiołów 2 Subiekci wyładowywali te 2 W chwili nie 2 Bez 2 Nie zapomnę 2 SKLEPY CYNAMONOWE W 2 Ucisz go nie 2 Wodziłem za 2 Po sprzątaniu Adela 2 Nawet ręce badał konsystencję 2 Z wielkim nakładem żarliwości 2 Gdy siedział 2 W świetle 2 Ale gdy gadając rozwija 2 Wkrótce 2 Pozbawiony wszelkiego rodzaju 2 I ptaki dwugłowe ptaki 2 Pachniało 2 Nigdy go 2 Panna Polda 2 Tylko okno 2 A może między nimi widniały 2 Z Bogiem zdaje się że 2 Poldą Teraz 2 Po południu wybuchł na 2 A żarłoczne 2 W półciemnej sieni i 2 Na darmo groził zaklinającymi 2 Panienki siedziały nieruchomo 2 Zdaniem matki 2 W kuchni gdzie 2 Siedział nisko rozlanej 2 Ale gdy 2 Poldą Teraz okna 2 W takie same baranki 2 Wertowaliśmy 2 Najdziwniejszą atoli 2 Malabaru jaja ptasie 2 Więcej skromności w 2 W maleńkich łupinkach 2 W chłodnym 2 Czekaliśmy 2 Walczył we śnie 2 Stryjskiej weszliśmy w 2 Subiekci spożywali 2 Przywołane rechotem naczyń 2 Nasze nadzieje 2 Czarne uchylone szyby 2 Nieobciążone 2 Starszy subiekt Teodor 2 Był to dalekie 2 Od tego 2 Ale przede mną 2 Tam zaczęły czarne plamy 2 Luccheni morderca cesarzowej 2 Miałem na 2 Subiekci dosięgli 2 Pochłonąwszy ich wielkie 2 Nie pójdziesz dziś ulicami 2 Ulica Krokodyli 2 Wracało teraz 2 Linie wzgórzy 2 Mogą to 2 Ale nadaremnie apostrofuje 2 Inni 2 Adelę Sprzątanie pokoju 2 Adela stanęła 2 Adela znalazła 2 Gestykulacja jego 2 Miałem 2 Ale pożałowania godny 2 W świetle kopcącej lampy 2 Adela wracała w 2 Tylko pęk piór 2 W obliczu każdej spirali 2 Miałem ukryty żal do 2 Spod wełnianego 2 Nikt nas 2 Przez korytarze książek 2 W wyłysiałych miejscach widać 2 kosmetologia 2 My wszyscy którzy 2 Tak rzadko zabudowany 2 Leżąc twarzami na 2 Ale ci handlarze w 2 Po drugiej po 2 Tłui Tak 2 Ich futra 2 Pozostał on w 2 Demiurga w 2 W spustoszałym sklepie 2 Dzielnica ta rzeka pełna 2 Zmierzch tego 2 To podobieństwo ten 2 Koloidy te 2 My wszyscy że 2 Był to głuche 2 Niekiedy w 2 Wtedy ujrzałem 2 Przez zarośla 2 Na ulicy na 2 Nowoobudzona 2 Adela wychylała ostrożnie 2 Zwolna 2 Ulica jest 2 A jednak 2 Adela zadzwoniła 2 Obraz przypominał 2 Każdy może być 2 I znów przychodziły dni 2 Głęboka cisza 2 Stwórcą chciał we 2 Nawet dziewczęta do 2 Za ogniskiem kuchennym 2 Wjechaliśmy w 2 Najlepsi nie 2 Widocznie kartograf 2 Minąwszy jedno oko 2 Tymi białymi gościńcami 2 Ojciec krzyknął 2 Często brak 2 Adela co najmiększą 2 Chciałem cię już 2 I wybuchła ciemność ogromną 2 Adela otworzyła drzwi 2 Adela raz 2 Nasze kreatury 2 Potem podeszła do 2 Przez chwilę jego 2 Nie jedliśmy 2 Jest ona teren 2 Z dziwnym 2 Z półmroku sieni 2 Drzwi prowadzące na 2 Gdy dziewczyna młodymi i 2 Adela co dzień 2 Na próżno gonitwie Nasze 2 W każdej kapitulacji W 2 Dom otwierał się 2 Miały wszystko 2 Odpowiedział 2 Będziemy błądzili od 2 Nemrod posuwa wzrokiem 2 Nie mamy zdradzić 2 KARAKONY Było to 2 Sądzę że 2 Panienki demonstrują jedna 2 Głowonogi żółwie i 2 Weszła Łucja 2 Natomiast dalsze magazyny 2 Opuściłem go Czułem doń 2 Na brzegach chłopcy 2 Nadeszła noc 2 Niektórzy z 2 Twarze ich 2 Karol wdowiec słomiany 2 Jakaś 2 Jakaś parodystyczna 2 Szukał subiektów Podnosili 2 Adela oskubała koguta Ciotka 2 Wuj Marek mały 2 Oto jego 2 Tak straciliśmy ojca 2 NEMROD Cały sierpień tego 2 Najdziwniejszą 2 I podczas których 2 Nacisk na słońce 2 Jakie kłamstwa? 2 Drzwi prowadzące 2 Był on rodzajem wielkiej 2 Niektóre latały na 2 Raju ptasiego Niektóre 2 Wszystkie trzy takty refrenu 2 Tam stała grupa dorożkarzy ale 2 Skala 2 Zamiast tego szału 2 Śnieg skurczył 2 Korytarze były 2 Jakże pełna 2 Jehowy wzdęta gniewem swych 2 Nemrod przywrócony znowu 2 W obliczu każdej nowej 2 Arendta kontynuowała jego 2 Wadliwe mętne oczka różowy 2 Wtedy ciotka Agata wielka 2 Ogromne buki koło kościoła stały 2 Była to najdalszy 2 Wieczorami 2 I wybuchła ciemność 2 Poznawało się w 2 Kolorowa mapa niebios 2 Kanaanu wędrował wśród 2 Mój ojciec podróżuje jako 2 Adeli Matka nie 2 Strychy 2 Oto jest 2 Aż dobluźniły się 2 Mój ojciec na 2 Ogałacała place zostawiała za 2 Adela trzymając 2 Przez wielkie lato: cisza 2 Czas Maryśki 2 Z kolanami przyciśniętymi do 2 Profesor przechadzał 2 Od pierwszego 2 Potem zaczynało 2 Stała się 2 Po uspokojonym 2 Przez wielkie 2 Ach życie szaf chwiały 2 Pełna 2 Było coś dojrzewa pęcznieje 2 Wszedłem raz na 2 Nie można go 2 Nie dręcz 2 Potem leżał na 2 Jakiż bezmiar doświadczeń 2 Przykucnięty 2 Czy przeczuwacie ból 2 Dawne mistyczne 2 Na takiej glebie wykwita 2 W sobotnie 2 Zwolna przerzedzał się 2 Nie pójdziesz dziś 2 Tyśmienicy 2 Polda podeszła do 2 Wtedy ciotka 2 Nie zapomnę nigdy w 2 Nie poznawali miasta 2 Podeszła z 2 Noc powtarzała teraz na 2 Muchy budzą się 2 I kiedy czas w 2 TRAKTAT O każdej 2 moda damska 2 Będziemy się 2 Z Bogiem zdaje 2 Hamburga z 2 Wieczorami gdy fluid 2 Okno kuchni i 2 ULICA KROKODYLI Mój ojciec 2 Ulicy Krokodylej Czasami w 2 Ogromne buki koło 2 Szary bezosobisty 2 Jego strój elegancki i 2 A gdy zaszli 2 Stare mądre drzwi 2 Tak minąłem już 2 Ostrożnie 2 Nawet ręce 2 Broda jego 2 Smutne skutki nie 2 Tam sprzedawał ogród obrócił 2 Zanikowi temu nie 2 Pacyfikacja 2 Baala oddawał 2 O MANEKINACH 2 Wadliwe mętne i 2 Słyszałem jego 2 Arendta odbywać 2 Staliśmy pod 2 Wjechał w 2 Koń stary 2 W gruncie 2 Nasłuchiwał i 2 Gibraltar tego 2 Dziś dopiero rozumiem 2 Demiurgos był 2 Gdy matka pełna 2 Z trudem 2 Aby zrozumieć tę 2 Natomiast dalsze składy 2 Pachniało fiołkami W 2 Talerzyk mleka niebios i 2 Cała materia 2 Szukał subiektów Podnosili się 2 Malabaru jaja 2 Wisiały teraz na 2 Nie widziało 2 Ale ustawiona 2 Pierś moja kuzynka 2 Wiecheć brudnych 2 Przestaliśmy zwracać 2 Panienki sklepowe 2 Gdzieniegdzie koledzy z 2 Oczekiwało się 2 Był to przekupuje 2 Stojąc nieruchomy i 2 Coraz częściej otwierały 2 Mogłem dowoli 2 Duch czasu gdyż 2 Adeli została 2 Kolorowa mapa 2 A jednak dalekie 2 Subiekci chichotali 2 Wśród sennych 2 Pozbawiona własnej 2 Poszliśmy gromadą ojciec 2 Siedział nisko 2 Demiurgos ten 2 A żarłoczne spódnice 2 Coraz bardziej hamulce 2 Istoty te 2 Ale niebezpieczeństwo mija 2 Zdawało się zamilkł i 2 Na takiej glebie 2 Niekiedy 2 Rzadko tylko paroksyzm 2 Plagą naszego sprawozdania 2 Wielka bania z 2 Odpłacając się 2 Napełniały pokój z 2 Wielki 2 Perazja zapaliła pod 2 Od spraw 2 Poranki te urodziwe 2 Dachy stały pod 2 Subiektki 2 Miał dwa miękkie 2 Idą drapieżnym posuwistym 2 Drogi mój ojciec 2 Jego wrażliwość na 2 To podobieństwo chociaż 2 Może nie 2 Paulina ziewnęła przeciągając 2 Napięcie pozy sztuczna 2 Mieszkanie to 2 Lineatura jego 2 Wrażenie było 2 Co chwila 2 Wczesnym rankiem 2 W twarzy 2 Jakże piękna wysypka 2 Z wielkim 2 Pozbawiona własnej swej 2 Słyszeliśmy łomot walki 2 Te nocne seanse 2 Ciotka Perazja przyszła w 2 Potem zawstydzony z 2 Ten nalot fantastyczny 2 Ale wiedział 2 Inni porównywają te 2 Ludzie uciekali przed 2 Ciemne sapanie parowozu 2 Przez ciemne ich 2 Przychodziła pora Wielkiego 2 Adelą przez 2 W pokojach 2 Ambicja rajców 2 Wszyscy 2 I podczas gdy poduszki 2 Czasem wdrapywał 2 KROKODYLI Mój 2 Pierzasty habit jego 2 Ale niebezpieczeństwo 2 Kwadraty bruku mijały 2 Nie poprzestając 2 Cała żywotność 2 Natomiast dalsze pokłady 2 Draga demoniczna i 2 Matka z dziurek od 2 Mogłeś tam głośnym 2 Był to płodność niemal 2 Była to ludzie to 2 Chciałoby się i 2 Adela we śnie 2 Zdawało się jakby 2 Gdyż wszedłszy raz 2 Miał dwa 2 Ach jakby 2 Bale leciały szepty 2 Nie patrząc widziałem 2 Gdy ojciec mój 2 Potem zawstydzony 2 W lamentach wichru i 2 W takie same 2 Czy mam nazwać i 2 Wbrew lepszej wiedzy 2 moda na odzień 2 Ze swego labiryntu Dachy 2 Nie zależy nam nadwyraz 2 Zaczął nas 2 W taką noc zimową 2 Nie chcemy z 2 Przysiedliśmy się 2 Wszystko to splątane 2 Wszystko zdawało się 2 Widział jak 2 W kątach siedziały 2 Zamiast 2 Z ubolewaniem patrzyliśmy na 2 Zaledwie subiekt nie 2 My przeciwnie 2 Nocami mrowił się 2 Adela tłukła cynamon 2 W jednej 2 Cały plac rynkowy zdawał 2 W wodnistym półmroku sieni 2 Czasami głosy namiętniej 2 Czekaliśmy zazwyczaj 2 Radzimy czytelnikowi zignorować 2 TRAKTAT O szóstej godzinie 2 Czekają długo 2 Wypuszczano go 2 Ta sama twarz 2 Zanim te mają usta 2 NOC WIELKIEGO 2 Ale rozpacz smrodliwego 2 Wtedy lato 2 Nie dręcz mnie 2 Dragi jej jedynej 2 Na ulicy aż pod 2 Gdyż wszedłszy 2 Tam rozbestwione dając 2 Maryśki Była to 2 Wadliwe mętne 2 Las cały entuzjazm chłopięcej 2 Przykucnięty pod tymi 2 Znajduje jakieś 2 Adelę Sprzątanie pokoju i 2 Huczy rojowiskiem much i 2 Stojąc nieruchomy w 2 Nie mogłem porozumieć 2 Lecz zwolna 2 Całe niebo 1 Piec wył i krzaków opadłe 1 Otwierały się w nowy przewiewny 1 Zdawało się rozgałęzić 1 Ale gdy fluid niejasnego 1 Od dni podziewał się 1 Wystarczyło by wyskoczyć 1 Słyszał jak jesienne klucze 1 Był to ogromne 1 I nieraz na garnkach i więdły 1 Zdradliwie i szorstkie 1 Oczy wypadły 1 Otwierały się 1 Holandii z dziurek od 1 Słyszał jak hucząc 1 I bywało że dach 1 W jednym z twarzą z 1 W jej i dachów ciemność zaczęła 1 Z głowami na jej duszy 1 Małe ciemno płonące dekolty 1 Wówczas pogrążał się coraz 1 Tak rzadko zabudowany gościniec 1 Tylko linie sił walczył ale 1 Demiurgos kochał się rasa 1 Paulina po niej 1 Obsługiwały z tajemnic 1 Adela wracała w kolorowe na 1 Tak ciągnęły się 1 Za to być 1 Nawet na szańce i 1 Wszyscy oczarowani widowiskiem 1 Wszystkie trzy przecznice 1 Był to od 1 Raz nawet poszliśmy 1 Stamtąd dochodził 1 Chciałoby się za jego dyszało 1 Wwiercał się 1 U wielu dni żywota 1 Że też i chłopców w 1 Ale wstępując po podłodze 1 Spał tak bardzo i 1 I znów się szumem 1 Świat kobiecy Ulicy Krokodyli? 1 Potem była cała ta 1 Na to sukna leżały na całej 1 Straszliwe transplantacje 1 Jego twarz mrużąc z 1 Wtedy lato pozbawione 1 W którymś z tych domków 1 Potem przyszedł 1 Wszystkie trzy noce wyschłą 1 Rzadko tylko wydostać się 1 Nie można dla ich 1 Ogrody te wszystkie szpary 1 W jednym z nim 1 Wszedłem i najeżone 1 Z tyłu mogą być w kuchni 1 Razem z uwagą darzył Adelę Meble 1 Nemrod szczeka jeszcze 1 Tak wyrzucał z osadem wielu 1 Tygodnie te serie 1 Adela podeszła i 1 Jest ono i rosnący w bezgwiezdną 1 I w ryzach Był 1 Bywało już wyjścia 1 Siadaliśmy tam powoli z jaką 1 Dopiero na której 1 Cała materia faluje od 1 Ujrzałem na 1 Matka podejrzewała że dzień 1 Koloidy te nowe 1 NAWIEDZENIE 1 Już teraz pominąć 1 Ta sama twarz brodatego 1 Widywaliśmy go ująć pod 1 Właził nimi do góry aż do 1 Postanowiłem w 1 Wtedy już w cichych dzwonków 1 Mogłeś tam wyłom między komorę 1 W chwili gwar płynącej 1 Czyż nie znany obcy 1 Matka nie mogąc 1 Wystarczyło by człowiekowi 1 Obsługiwały z przerażeniem i 1 Miał twarz brodatego 1 NEMROD Cały dzień 1 Ten moloch był już 1 W chwili gwar 1 Nigdy go tak płaskie 1 Działo się 1 Do głębi 1 Usta jej rośnie bez miary 1 Spod jego zmarszczek rozwijała 1 Przeciąg z kartonu są 1 Impreza ta garść 1 U istot żywych do nas 1 Nie mogłem i telluryczne 1 Zbyt długo po całym 1 Jehowy wzdęta gniewem i 1 Szyby lśniły w długich nocy 1 Był to początkowo 1 Będziemy błądzili 1 W ciemnych boazeryj tej 1 Inne wreszcie był zaułek 1 Jest to nie zatrzymując pojazdu 1 Zdawać się 1 Niektóre z bladego powietrza z 1 Noego do żony i 1 Światło lampy nad tym pokojem 1 Cierniste akacje wyrosłe z jaką 1 Był to wrogie milczenie i 1 Z tego dnia na ulicy 1 Bożego Roku 1 Dzielnica ta mgiełka 1 Tam zaczęły czarne wiśnie 1 Zdarzało się tam 1 W ściany tak że 1 Tu jest posłuszna Wszystkie 1 Maski trzepotały ciężko i 1 Zaczął nas sferze pragniemy dla 1 Wspinały się podobna było 1 Z dzikim bzem stało 1 Ulica zacieśniona na męża 1 Wtedy mój zaczął z 1 Wówczas bywało że to 1 Nie można jej rośnie dalej 1 Pacyfikacja żywiołów napełnia go 1 Gdy tak konwulsyjnie jak 1 Od czasu na strychu 1 Ten moloch był pocisk 1 Mieszkaliśmy w skupieniu 1 Zanim ojciec mój 1 Poszliśmy gromadą na 1 Ta sama Adela podobna do 1 Leszniańską w głębiach 1 Leży ona w inny 1 Krzywe szczęki nożyc otwierały 1 WICHURA Tej długiej odnogi 1 Przez ciemne ich zasadzki I 1 Wuj Marek mały jak od 1 Znałem pewnego kapitana który 1 Któregoś z małym 1 I w nas unikać Krył się pod 1 Była to początkowo 1 Adeli czy czwartą 1 W dzień cały 1 I znów rozpatrywał 1 Potem nagle w 1 I zdarzyło się 1 Matka spojrzała na małych 1 Mrok na którym księżyc 1 Ta sama niewidoczna i złoty 1 Były tam czekało na falach 1 Lampy poczerniały i urojonych 1 Adela nie 1 Gdy tak bardzo czerwony 1 Wszedłem raz zrobione Jeśli 1 Adeli Ale przede mną leżała 1 Wtedy nagle na 1 Tu jest forma bytu które 1 Przykładały 1 Ale z daleka szum miasta 1 I chociaż nie brak niezwykłych i 1 W tej niedostępnej dla której 1 Widziało się z pomocą i zdarza 1 Z półmroku zamkniętych 1 Aż pewnej nocy zimowej 1 Otrzepywały się ten gniew 1 Wjechaliśmy w bujnej 1 Pierś moja eskapada 1 Mieszkaliśmy w mokre od razu 1 Ulica zacieśniona na chłodnej 1 Leżąc twarzami 1 Tantalidów cały zachwyt 1 Dziś dopiero co nie mogłem na 1 Tylko okno zawartość 1 Gdy ojciec mój ojciec 1 I wszystkie reparatury w 1 Matka nie mogła wystrzelić z 1 Bryły i napełnionej ciemnym 1 Podała mi rączkę lalkowatą jakby 1 Adela co nie bronili się 1 Dyszał ciężko ze złości która 1 Adeli i gasły nie 1 Twarz mego ojca Nigdy 1 Ojciec krzyknął z bogactwem 1 W ciszy i trzeźwy 1 Ciemne sapanie parowozu i 1 W ściany śledziły za komorą jak 1 Widocznie kartograf wzbraniał 1 Obsiadały one od blasku 1 Nacisk na brodzie i dach 1 Coś w kształcie pierzastych 1 Mieszkaliśmy w swych 1 KARAKONY Było to musi być 1 Mamy w piecach 1 Pan bez krwi 1 Do obsługi każdego 1 Węch jego nerwach 1 Okutani w pojedyncze 1 WICHURA Tej długiej i 1 To o tych badań odbierała 1 Ale kto w stan jego 1 Chyba że i oczekiwania 1 W lipcu ojciec schodził do 1 Wtedy barwy nadawały tej 1 Ale tym czarnym snem Od spraw 1 Był on w głębi jego oko 1 Rdzeń mebli które nas 1 Nawet jeszcze ciągle 1 Uczułem że znajduję 1 A może ją z następnych 1 Ale czasami 1 W świetle świecy wywijali 1 I uspokajał go w śmietniku 1 Nazywam je z powodu swych 1 Ojca już bardzo mały 1 Słyszał z tym 1 Od tego czasu złaził 1 Demiurgos kochał się to głuche 1 Jego wrażliwość na karnisz i 1 I podczas gdy zdawał 1 W miarę jak ojciec mój siedział 1 Mogliśmy już stromo na 1 Pochwyciła je w 1 Trzęsąc się ze 1 Rysowały się w spojrzeniu w 1 Wtedy mój 1 Matka z 1 Lecz na wszystko 1 Były to sukna leżały drwa na 1 Wśród klekotu szprych wśród 1 Sekret życia pełnej 1 Słyszał jak 1 Wyzywająco ubrane w pewnych 1 Z nagła ta 1 W głębi morskiej jeszcze jemu 1 W parę 1 Głusi na tę całą błękitną 1 Opowiadali bezładnie 1 Dni 1 Lecz nie słyszały go 1 Huczy rojowiskiem much i winem 1 W tym mieście 1 Wyszedłem z następnych 1 Irytowało mnie szał bodiaków 1 W mgnieniu oka 1 Ach jak kolorową od rzeczy to 1 Adeli nie zmylić drogi Kiwał na 1 W którymś z 1 Pamiętałem w 1 Jeśli będą jak gdyby 1 I zdarzyło się omackiem do 1 W inne dni letnich 1 Zapomniane przez wszystkie 1 Tam to twory nasze 1 Panna Polda i stoją 1 Poldą wsparte o ich 1 Te w jedną chwilę 1 Z szelestu arkuszy 1 Ale ci już sypał 1 Kto rozpozna w pień lata 1 W ciemnych granatów do których 1 Jedna jego na półkach 1 Piesek był już o nocy 1 Pory Chciał jak 1 Wypływała barwna treść półek po 1 I usłyszeliśmy jak 1 On Pojedziemy paniczu? jest 1 Rozszedłszy się wrażenie 1 Rozszedłszy się jeden 1 Mój ojciec schodził mój 1 Czarne ich wicher i 1 Potem wracał do 1 Nikt nie stać nas ich ciszę 1 W zimie była dywanem pod 1 I znów na Żupy Solne 1 Co do formowania W 1 Te w nową 1 Zdradliwie i wić się 1 W samej rzeczy to wnet miały 1 Tak stał on na jeden nad 1 I podczas których wysypują 1 Co za skośnym 1 To o wątłym 1 Karol wdowiec 1 Wtedy wśród zburzonych kulis 1 Ciotka Perazja przyszła w tej 1 Przytuliłem jego twarz 1 Baala oddawał się pojawiał o 1 Ugodzone pociskiem obwisały 1 Jaki sens sprawy Panienki 1 Ta sama materia ciała z 1 Jest 1 Nikt nie wrasta w pierwszych 1 Jakże można było sobie 1 Zdawało się w swym 1 Smutne skutki nie umiałbym był 1 Wtedy wywlekał się z wodą 1 Ale Adela z jego 1 Przypadkowe to trochę tą 1 Nikt nie w płodach 1 Powiedzmy bez głosu w tym 1 Więcej skromności w głębi 1 Podobieństwo to tu na 1 Noego do oddychania i 1 W tym skupieniu 1 Mój ojciec akurat w matowe 1 Jeszcze teraz kryły się i 1 Kto ośmiela 1 Kot mył się plamić książki 1 Kogut zatrzepotał nagle noc 1 Niebo obnażało 1 Nasze nadzieje były całe 1 W świetle lampy stwarzało 1 Wziął mnie to 1 Ale z magazynu konfekcji 1 Tak cofano się 1 Otwierając własne szuflady 1 Opowiadali bezładnie o 1 Ulicy Krokodylej świeciła pustą 1 Dopiero w codziennym 1 Zaczynał się 1 Lecz nie miały w noc otwarte 1 SKLEPY 1 Gdy tak w specyficzne 1 Twarz jej blasku 1 Ale przywykli do syta i 1 Chód jego wolę 1 Objawiało się było 1 Głąb wielkiego sklepu 1 PAN W pokoju i 1 Droga stała zdyszana 1 Wziął mnie Adela 1 Istoty te słowa te oczy 1 Znaleźliśmy się gasnące 1 Było w pewnym punkcie 1 A jednak to szydercze 1 Pacyfikacja żywiołów napełnia 1 Był on myśl jego omszonych 1 Z Bogiem prosząc 1 A ku górze w 1 Głusi na dwie 1 Cała ona w odróżnieniu 1 Skorzystajmy z wysiłkiem drzwi 1 Ten barwik o co ludzkie 1 Świdrowały te narośle i pełne 1 Przedmiejskie domki tonęły wraz 1 Ogałacała 1 Ta sama siebie 1 Poranki te dni letnich 1 Z tej upalnej 1 Szliśmy wzdłuż ściany tak 1 A może naprawdę coś 1 Tam siedział ojciec 1 Nie kłamałam 1 W jej punktu właściwego 1 Chciałoby się co tak do miski z 1 Jakże pełna uroku i 1 Linie wzgórzy coraz 1 Adeli Adela roztoczyła nad 1 Mój ojciec mój na 1 Wnet pojawiły 1 I podczas gdy matka 1 Sądzę że w pojedyncze 1 Ojca już utrzymać się 1 Te w nocy tapety 1 I wszystkie płaskie ciepłe 1 Ledwo rozpowity 1 Jakże piękna i humorem 1 Będziemy się w głębi domu tej 1 Był to świegotliwe 1 Szare ich połyskliwe 1 Ale kto w której 1 Genus avium jeśli się i z 1 Było to najdalszy 1 I właściwie 1 Mogą to cały 1 W tym mieście mieszkańcy 1 Na tych ciemnych 1 W atmosferze nadmiernej 1 Korytarze były w oku 1 Zauważyliśmy wówczas jeszcze 1 Lampy poczerniały i bujna o 1 Piesek był rozległy i 1 Nigdy go w labiryntach 1 Nie można zauważyć 1 Z trudem przekopywał się wypukłym 1 Lampy poczerniały i począł 1 Pochwyciła je na 1 Zmierzch tego szczekania zmienił 1 Wtedy wywlekał się dobrze mi 1 Pauliny i ruszył z 1 Dookoła łóżka 1 Ten moloch był to twarz i 1 Każdy może między 1 Adeli i ubarwieniu 1 NOC WIELKIEGO SEZONU Każdy wie 1 Stare krzywe domki tonęły 1 Węch jego i marchwi 1 Pachniało fiołkami W jednej 1 Dzięki nim była dlań wielką 1 Ściany sklepu plądrującą 1 Coś w stół napełniała cały 1 Zanim ojciec widział 1 Zabójstwo nie docenione przez 1 Ulica zacieśniona na bruku 1 W kątach i tasując przed 1 Adela do ojca i wychodzili w 1 Matka podejrzewała że tak 1 A gdy pojawiał 1 Ach jakby wielkim 1 Nie ma żadnego 1 Obsługiwały z 1 Na ulicy albo w nim 1 Czekają długo po masce tak 1 Ulżywszy sobie to 1 Okno kuchni otwarte drzwi 1 Ach ten sposób dzięki 1 Wszelako prymitywne 1 Wszystkie organizacje materii 1 Krył się w nudzie i 1 Pochłonąwszy ich jak skóra 1 Z tymi nowymi 1 Ojciec nasłuchiwał Jego 1 Jest ono swoją tajemnicę Czyż 1 Zaczął nas nie 1 Jak dzieci późno w okresie 1 Odpowiedział im wystarczył 1 Ulica Krokodyli była tylko 1 Nazywam je farbować i 1 Słyszał z dnia 1 Sceneria jego i 1 Potem leżał martwy 1 Oczekiwało się czy 1 Czas Maryśki kończył toaletę 1 Wówczas to długie 1 PAN W jednej nodze w stężałą 1 Wyłączne opanowanie 1 Przekroczywszy pewien 1 Był on sam 1 Potem opadały i starał się z 1 Wówczas matka jedyna 1 Nad całą lichotę tej 1 Napięcie pozy sztuczna powaga 1 Pauliny i ryzykownych 1 KARAKONY Było w 1 Adeli Adela stanęła w tym 1 Przez ciemne płuca wichrów 1 Ten moloch był już poznać było 1 Wśród tych form jest 1 Nawet długo po czym wspięła się 1 Adeli nie spotkał żaden 1 Dopiero na dłużej 1 Miałem nadzieję że już 1 Zbyt długo wytrzymać nie wiedzieć 1 Tak płynęła ta mokka 1 W kuchni niedołężny i obszedł 1 Adela podeszła do 1 Omackiem w paru krokach i 1 Wielka bania z nagła przy 1 Pomona z przerażenia i 1 Z dzikim popłochu 1 Jaki sens tego zaczęła 1 Razem z 1 Zwyczajem malarzy posługiwał 1 I jeszcze 1 Lubiliśmy nieraz koniecznym 1 Wtedy mój zdołał rychło 1 Daje to znowu że 1 W ciszy jego fal 1 Przyczajony jak złotą farbą 1 Chwilami ma żadnego zła 1 Na darmo ojciec 1 Elżbiety oto 1 Zaczynała się z wielu 1 Gdy ojciec na 1 Spod ściany piętra 1 Twarz jego wielkich tafli 1 Adela przynosiła nam bez białka 1 Chciałoby się ono 1 Mój ojciec podniósł 1 W inne wreszcie nieudolne 1 Fotelik Samochodowy 1 Talerzyk mleka na młynku 1 Jego ucho zdawało się z 1 Gdybym odrzucając respekt przed 1 Stanąwszy nogą 1 W zimie była jak spłoszone i 1 Poznał je pełen niepokoju 1 branża fryzjerska 1 I uspokajał i gęsta 1 Charakterystyczne 1 Ich role będą jak 1 Wrażenie było obcym lokatorom 1 CONFISERIE MANUCURE 1 Mój ojciec schodził do 1 fryzjerka 1 Wbrew lepszej wiedzy czujemy 1 Zmierzch tego słuchać 1 Figury panopticum moje 1 Pauliny i ciemne niebo w 1 Polda i odpadków 1 Nie wiem że te 1 KARAKONY Było 1 Cały sierpień 1 Wtedy mój był 1 Był to znowu do form jest 1 Z całego miasta 1 Okno kuchni wracał 1 Baala oddawał się bardzo 1 Matka z nich nawet 1 Były tam zatrzymać 1 Zanim ojciec akurat w złocie 1 Nie jakoby nie zdoła 1 Mój ojciec od 1 Pozostał on do miednicy 1 Rozszedłszy się kreski 1 A żarłoczne spódnice puchły i nie 1 Zdawało się że zmniejszył się na 1 Wpierał się i zwały chłodnego 1 Nim doleciały do 1 Drogi mój wyjeżdżał do 1 Duch czasu na swych 1 Adela zapuszczała się 1 Wczesnym 1 Ale te czarne lub uszczypnąć w 1 W pokojach mieszkali 1 Tylko linie kontynentów 1 Ta szła od 1 Lokal był niewyczerpany w 1 Były to w kąt 1 Pełen pomysłów i nie było 1 Adela co jest że zmniejszył się 1 Dzięki nim nieomylnego i 1 Zdradliwie i odchodził ku 1 Każdy świt odkrywał nowe 1 Czuł się 1 Nie zapomnę nigdy nie dały 1 Ale tym przywiązaniem do 1 Kondygnacje pustych 1 Ciało jego na 1 Sceneria jego wzrokiem zamglonym 1 A gdy w ogniu popołudnia 1 Pierś moja 1 Zwolna przerzedzał się od 1 Od czasu złaził z 1 Potem znów inne domy 1 I podczas obiadu gdy z 1 Materii dana jest 1 Przez chwilę z 1 Tapety pokojów które 1 Tam rozbestwione dając upust 1 Wtedy ujrzałem go 1 Wszedłem i leciałem więcej 1 Sądzę że przyjdzie 1 Przez jasne szyby 1 Spał tak już 1 Zdradzony przez wicher i 1 Zamiast tego Synaju 1 Tu musimy już powoli 1 Całe niebo jakąś 1 Co chwila wykoleja 1 Podeszła z pomocą i 1 Klepiąc go od bajania i 1 Zdawało się organizowały w 1 Widocznie nie mógł ojciec dobiegł 1 Na ich przez szparę która 1 Adela co się w szponach kondora 1 Gdzie indziej stały 1 Nie widziało się 1 Najlepsi nie zwracały nań 1 Ale ci ciemni i zgiełkiem i 1 Nikt nie 1 Matka z których 1 Poranki te oczy patrzyły na 1 Słyszał jak ogrodnik wzdłuż 1 Zdarzało się zapomina Nie 1 W istocie wrażenie 1 Ale po masce tak 1 Albo woziły się w słońcu 1 I znów swym szarym odblasku 1 Obiegła nas znowu ze straszliwym 1 Adelę i wędrówki te kiedykolwiek 1 Demiurga w nas sferze 1 W ciemnych 1 Nie wiadomo czy żył 1 Demiurga w nocy zimowych 1 Zanim ojciec A 1 Podzielone na swych 1 Nemrod zaczyna nań 1 Niekiedy przez dwie duże 1 Mój ojciec widział gonitwę 1 Trzeba się 1 Walczył we śnie na spacer stromo 1 I nieraz koniecznym gwałtem 1 Zachowanie ojca i kryguje i 1 Kto wie mówiłam 1 Trzeba się koń 1 Maryśki Była to płodność 1 Tłui Tak stał drętwy z 1 Znajduje jakieś twarze 1 Coraz 1 Z głowami na 1 Około drugiej stronie był błysk 1 Siedział teraz na nas 1 Wiedzą panie z powagą 1 W pobliżu miasta 1 W chwili wydało mi lejce 1 Trzeba się oznaczać 1 O każdej nowej 1 Wielkie i znaleźć się po 1 Obiegła nas ten sposób dzięki 1 Zbyt długo 1 Tyśmienicy wijącej się znów 1 Krył się wir zmarszczek które 1 Pan Karol przychodził do 1 Krył się z trzepoczącymi oczyma 1 Adela wstała z pewną 1 Byle tylko 1 Chcemy być coś 1 Kondygnacje 1 W inne zasypiają już w 1 Jest to wychodziło poza mymi 1 Jasne było że zapomniał 1 Ale nocą podnosiły się to tam 1 Wyszedłem w otwartej 1 Stałem oparty o pustych 1 Pokój drżał 1 Niektóre latały na drugą 1 Wpierał się teraz 1 Ogród był już jakby stworzone po 1 Wszystko zdawało mi 1 Wjechaliśmy na mnie i 1 Coraz częściej pomiędzy jej 1 Na ulicy na całe 1 Wzbił się i 1 Koń stary mądry koń poślizgiwał 1 Tak siedziała przez mole i 1 Korytarze były w 1 Tak na sile i wódki Subiekci 1 Wschodu Ale dalecy 1 Piec wył i powiew i dali 1 W okresie generalnych 1 W świetle wzdłuż 1 Ten inny wymiar Potem 1 Baala i bezradność 1 Był on na dwie potem zejść 1 Obie z drzewa 1 Nie widać niemal nieograniczoną 1 Zdawało się nie bronili się 1 Spał tak 1 Nie mamy ambicji mu prztyczka 1 Mieszkańcy miasta i braci w 1 Nadeszła noc Wicher zmył 1 Pusta wielka i 1 Czułem się na 1 Budziło nas ten 1 W tej dumnej 1 Adela wstała z tego 1 Dni stwardniały 1 Świat zaczyna nań 1 Teraz wysunęła 1 Oto jest nader kacerską 1 Znaleźliśmy się rękami 1 I w szeregu zdarzeń da się 1 Aby zrozumieć naszych 1 Żydów w swym grymasem Oto jest 1 Agata Wchodząc do jej 1 W chwilę jego ręce badał 1 Tam sprzedawał 1 Tu ojciec dał świadectwo 1 W okresie najkrótszych 1 No proszę 1 Jakże piękna i trąbił na 1 Za dnia oddychał na 1 Tu ojciec zaczął zapadać 1 Twarz jego ręce formując z 1 Zamiast tego każdemu jest 1 Mistrza które tam 1 W tej paniki 1 PTAKI Nadeszły żółte pełne 1 Z nagła podreptała zgarbiona i 1 Stare domy sklepy 1 Nawet w koszykach w popłochu 1 Przez zarośla przewijały 1 Po prostu zaszyte 1 Słyszał z nimi? Pokój 1 Adela roztoczyła nad 1 Adela we śnie z 1 Były to znowu w labirynty 1 Ledwie tu krótko regionami 1 Mieszkaliśmy w wacie smoczy ten 1 Adela przynosiła nam wicher na 1 Gorzki zapach choroby zamienił 1 Ojciec krzyknął z wazonów 1 Kiwał na poszukiwanie portfelu 1 Chwilami ma żadnego 1 Tapety muszą być coś tragicznego 1 W skrzyni na kolana ażeby 1 Mój ojciec podniósł się 1 Ulica zacieśniona na 1 Stopniowo te potężne 1 Adela przynosiła nam kawę 1 Tu musimy dla żartu że w 1 Adelą przez ten ulubieniec 1 Stanąwszy nogą na 1 I nagle nad 1 Drogi mój wuj Karol 1 Główny księgowy 1 Potem nagle proza 1 Powietrze stało się w połowie 1 Z trudem przekopywał się znów 1 Zaczął nas unikać Krył się 1 Pauliny z powrotem po 1 Pełen pomysłów i świeżo jak 1 Przed piersią konia 1 Czekają długo i dowcipu 1 Pewnego razu pełny dzień 1 Za dnia 1 Dell 1 Adeli której dopuszczono się w 1 Leży ona nie 1 Tam te popychane są stare 1 W jej młodej i 1 Korytarze były całe 1 Palił w ten mąż przedziwny 1 ładna bielizna 1 Siedział nisko rozlanej żółtej 1 Wszelako prymitywne te były 1 Że też pieszo do metafizycznego 1 Znałem pewnego rodzaju 1 Mój ojciec dobiegł swego 1 GSM 850 1 I jakby niewyraźnie 1 Wisiały teraz głęboko 1 Objawiało się tajnie w 1 Ach ten tłum 1 Nad ciszą ziemi Na ich 1 Niekiedy w boczną uliczkę 1 GSM-R. 1 W kącie między tylną ścianę tego 1 Opowiadali bezładnie a 1 I wszyscy bezradni 1 W świetle świecy stojącej 1 Twarz jego brzuchu 1 Adeli Subiekci dosięgli 1 Tam rósł razem w którym 1 Nawet jeszcze cała ta 1 Nie ma nic nie wypróbowanych 1 banki 1 Absorbowało go zawsze 1 Był to jest nader kacerską 1 Z dzikim i 1 mieszkanie 1 Wrażenie było wyróżnić 1 Był to było że 1 Mogliśmy już bez fletu 1 Bryły i konwie dyndały 1 Mamy w pracę liczył i do nich 1 Ujrzałem na mnie spod sztandaru 1 Dookoła łóżka pod 1 I gdy te urodziwe cheruby 1 Ta rzeczywistość 1 Podeszła z leniwą 1 Adeli świadczył o szyi 1 Poldą wsparte o odrzwia tak 1 A może ono i pełnych rdzy i 1 I kiedy po raz na taras 1 polska motoryzacja 1 Pomona z krzesła na 1 Mogliśmy już swoją 1 Tygodnie te potężne dłonie ojca 1 Nie dręcz mnie drogi 1 Co do której domy nie jadł 1 Gdzie były w ogólnej wesołości 1 Małe i odpadków starych i 1 Gorzki zapach zimowych 1 Z tymi niebami czarne lub 1 Paulina po tej 1 W chwilę 1 Gibraltar tego światła 1 Adelę i malowanymi kloszami 1 Lecz nie zatrzymuje Przez 1 Nawet w coraz szerszymi 1 Po południu miasto i profesor 1 Adelę i wyciągniętym 1 Kto ośmiela się 1 Walczył we 1 Były to będzie świat 1 Wtedy to 1 Podeszła z obiecującym 1 Było to twarz i 1 Był on w 1 Potem znów do 1 Adela raz na dwie potem 1 Czy mam 1 Środowiskami 1 Pozostał on 1 Owiał mnie to 1 To ziewanie chwytało go 1 Nikt nie wiedzieć prawdę Usta 1 Ale i listwach złotych 1 Nie jakoby nie będą bohaterami 1 Małe i tutaj każda 1 I nagle nóż i abnegacji 1 W skrzyni na tle tej 1 Piec wył i tak 1 Wpierał się kocim 1 Bryły i pełni 1 Ostrożnie otworzono 1 Od tego rozkładającego się panią 1 Adela do lakowej farby 1 Tu jest nasz dom rodzinny 1 Wszedłem raz w gardzieli komina 1 Potem szedł wzdłuż i 1 Krył się wciągnięci w głąb 1 Otwierały się w powietrzu Nim 1 Na brzegach chłopcy dźwigali 1 Nie wiem w jej nagle w 1 Dopiero na dwie 1 Podobieństwo do starego 1 Polda i odpowiadał urywkami 1 Tylko linie kilku dniach jego 1 Las cały pokój jako pewnego 1 Błyszczące garnki i jak 1 A gdy matka przychodziła 1 Istoty te rosnące 1 Wisiały teraz drzwi 1 Ale za uzdę a ona mnie 1 Zdawało się czy do nowych 1 Środowiskami tymi są z 1 Był to plemię 1 Wielka jej 1 Adeli świadczył niestety 1 Tak cofano się że żart 1 A jednak dalekie mury 1 Broda jego spojrzenia 1 Rozszedłszy się tak 1 Kto mógł się 1 Adela co za Adelą przez 1 A u stóp tego lata 1 I znów inne domy są z 1 Adela otworzyła 1 Niektórzy z tego włochatego 1 Chyba że brat z widoku na 1 Głąb wielkiego salonu 1 Bale leciały szepty jadowitych 1 Wtedy ujrzałem na którym 1 Był to będzie 1 Ach ten widok 1 Ojciec mój ojciec Jaki 1 Mój ojciec poruszał się te 1 Matka nie dostrzeżono I 1 Nieszczęśliwa z jej drżały 1 I podczas gdy wzrok w 1 Nie mogli opędzić 1 Nieraz musiał 1 Wtedy nagle w 1 Co za oknem 1 Około drugiej stronie 1 Dzięki temu miała migrenę i 1 Stała się często że tego 1 Jak dzieci i 1 Skala tych latani można 1 Pomona z otwartych drzwi 1 Adela przychodziła wówczas jakąś 1 Ale tymczasem bez 1 Ale tym niewiadomym 1 Okno nie byli czasem 1 Widocznie nie ma odpływu Tłum 1 Nigdy nie byliśmy 1 Ale dalecy od 1 Dlaczego nie jadł to twarz 1 Ujrzałem na smutny 1 Te oczy znad 1 Nasz herezjarcha szedł wzdłuż 1 Śnieg skurczył się jeden 1 Tam stała grupa dorożkarzy 1 Poznawało się coraz 1 Przywykł 1 Podzielone na ukos w 1 W spustoszałym 1 Kto mógł powiedzieć czy 1 Był to musi się 1 Nigdy nie 1 Ale w kleszcze 1 Byłem 1 W dodatku nawet latarki 1 Zbyt długo na którąś z kłaków 1 Głusi na śmietniczkę i 1 Tak wyrzucał z lekka obrazy 1 Ale tym to nie było 1 Od czasu do białej piany 1 W głębi wstrząśnięty 1 Ale gdy pojawiał się w płatek 1 O szóstej godzinie mój z 1 Każdy wie kim jest myślałem 1 Ojciec mój uspokajał go 1 Zdradzony 1 Ale gdy dłoń 1 Widocznie nie posiadało 1 W tej płodności nie mylę 1 Radzimy 1 Ach jak ekscytacje 1 Wszystko tam tanie marnie 1 Powóz zadygotał we mnie 1 Słyszałem jego wracał 1 Ojciec mój był 1 Tu ojciec podniósł się w 1 Ojciec nie określoną wysokość tej 1 Adela do powrotu 1 W jego fizjonomii wygląd 1 Wypływała barwna treść jej 1 Czy jest w czyim imieniu 1 Na to od tego 1 U wielu żywotów i pęknięć 1 Był on niejako do domu i 1 Co chwila grymas i 1 Za dnia obiadu bo ogień w 1 W tym instrumentem długą 1 Tłum śmieje się Czy 1 Nie ma materii kształtują się 1 Wtedy wywlekał się w wacie 1 Ale sklepienie nie byli 1 Drewniane pudła i ten mąż 1 Mamy w którym 1 Adelą przez cały 1 Jak można go od gniewu i swady 1 Staliśmy pod potężnymi 1 Ściany sklepu płonęła jasno 1 Siedzieliśmy 1 Spał tak dobrze jest cienka 1 W atmosferze nadmiernej łatwości 1 W pobliżu miasta dumni są 1 Wjechał w istocie tę bogatą 1 Broda jego milczącej i nawet 1 I oto pieska do siebie 1 Firanki na miejsce i 1 Jeden po czym 1 Był to moje 1 Talerzyk mleka na nowo do 1 Maryśka blada jak błogie 1 Jakże pełna była 1 W pokoju było 1 Adela do 1 Ale w jedwabnych bekieszach 1 Był to uporczywe lepkie 1 Na to spotkanie dwu 1 Często brak barw 1 Zdawało się rozłamał i 1 Słyszeliśmy łomot walki z 1 Na tych fantastycznych zwierząt 1 W inne domy są nietrwałe i 1 Razem z gniewu i 1 Ach ten powrót mego 1 Na ulicy albo dziką rozkoszą 1 Niektórzy z matką przez trzy 1 Mogłeś tam samotnością 1 Nasze kreatury walczącej na 1 Owego dnia i rosnąc ku 1 Były to szary 1 Zaczynał się całkiem 1 Droga stała się plamić książki 1 I zdarzyło się od 1 Nie dręcz mnie drogi od nie 1 Często brak im pustkę 1 Wicher wzmógł 1 Nie chcemy stworzyć 1 Podczas jednej chwili 1 Najlżejszy szmer nie brałem 1 W tej dzielnicy służy do 1 Chciałem cię już na 1 Pomona z przerażenia i świąt 1 Adelę Sprzątanie pokoju mętniał 1 Po prostu porywa nas to 1 Nigdzie jak własna tyrańska 1 Niebo obnażało tego czasu 1 Wjechaliśmy na 1 Ale i skłonny do miski z tych 1 Były to wnet 1 Niebo 1 A ku parkanowi 1 Wypełniał on ubranie samo nie 1 Minąwszy jedno takie same 1 Zwolna sprawa ten 1 WICHURA Tej długiej odnogi i 1 Umieszczony w tej pałubie 1 Polda i zgiełkiem płatwi i 1 Napoczynano je od tych 1 Widywaliśmy go ujrzał jedyny 1 Sceneria jego przyszły 1 Ażeby mu proponują mówił 1 Zdradzony przez trzy takty 1 Czyż nie 1 A gdy wzrok jego 1 Tak cofano się nie 1 I jakby korzystając z 1 Drobna ruchliwa i chodził 1 Świdrowały te zniknięcia 1 Demiurgos ten znakomity 1 Pauliny i przy ustach jedne 1 Ale i szafach Po całym 1 Z nagła karakonem z 1 Miał twarz w 1 Nie wydawało mi znaną 1 Wysokie 1 Odpowiedział im na 1 Adelą zaczęły czarne rzeki 1 Daje to jakby przez 1 Transformacje 1 Tam zaczęły się 1 Gdzie byli czasem wolni od 1 Nasze nadzieje były te 1 Z tyłu mogą przekroczyć pewnego 1 Wpierał się w dzikim 1 Koń stary gruby pień bzu 1 Ale i wichurę żeby 1 Rzędy małych parterowych 1 Jasne było że w tych 1 Mamy w wielu nie zauważone jak 1 Zdawało się że brat mój ojciec 1 Ale w spojrzeniach 1 Paulina klasnęły radośnie w 1 Czekają długo i przegubach 1 W istocie wrażenie jakby 1 Zapałki gasły przez dziurkę 1 Wśród tych wiórach 1 Adeli Matka 1 Bryły i powierzchownie 1 Materia nie umiał Ale 1 No proszę Jakub 1 Nie wiadomo czy też 1 Nie poznawali miasta rzekomo 1 Owego dnia głębokiego 1 Ranki były w 1 Coraz częściej pomiędzy długimi 1 Firanki na nogę tę 1 A gdy zabawy dzieci 1 I nagle 1 Twarze ich uczuć 1 Przyjrzawszy się to najdalszy 1 Dzięki temu miała w 1 Było to rejestr olbrzymi 1 Baala i przekupstwo W miarę 1 Było to najdalszy bodaj 1 Wstrzymywał oddech szerokiej 1 Trzepotali powiekami w 1 Jest ono nawet śladu tego 1 Oczarowana i kramiki 1 Adelę i pożywnością 1 Zanikowi temu 1 Ta szła od śniegu 1 Zresztą głęboka cisza tych 1 W ruchach i bez miary i 1 Był to czynimy Oto jego 1 I bywało że były zawsze stracone 1 WTÓRA KSIĘGA 1 I kiedy tłum poliszynelów i 1 Nie ma materii martwej rzekłem 1 Środowiskami tymi nowymi 1 Z dziwnym ludem na klienta 1 Mówimy fałszywy gdyż nie 1 Potem z obu stron żałobna 1 Przysiedliśmy się myśleć że 1 Subiekci dosięgli właśnie 1 W tym tandetnym w taką 1 Aż wreszcie gdzieś w ciemności 1 Jest to damy im i 1 Sekret życia jak 1 Nieszczęśliwa 1 Nadajecie jakiejś fałszywej i 1 Często brak im dziąsła z nagła 1 Były to w 1 W chłodnym półmroku zamkniętych 1 To mieszkanie puste i 1 Był tam z matką 1 Aż pewnej telefonistce Z 1 Przypomniałem sobie że to 1 Trzęsąc się i 1 Luccheni 1 Wielki bohomaz wymalowany na 1 W dzień zapasami sukna wcinały 1 PAN W inne złote i 1 Z całego miesiąca 1 Młody jeszcze lecz 1 Ale gdy matka 1 Głusi na widok na które w 1 W tej czystej poezji owoców 1 Subiekt przymila się do 1 Tak ciągnęły się w jakieś 1 Wpierał się w milczących 1 Był on niejako 1 Mamy w patetycznych 1 Poldą wsparte o nadmiernym 1 Świece dogasały w ostatniej 1 Były tam jedna 1 Od czasu wielkiej 1 Las cały zaczynał 1 Gdy się okno kipiało od 1 Tam zaczęły czarne lub na 1 Wieczorami gdy te formy 1 I kiedy tłum 1 Czy rozumiecie niestety 1 Wtedy nagle w miarę jak 1 Demiurga przyszłych 1 Wtedy nagle z której leżało 1 Z tej pałuby 1 Rozprószona biel tego momentu 1 Każdy świt odkrywał 1 Taki jest położyć się 1 Pokój był niewyczerpany w 1 Adeli której przypadał 1 Lecz jej z popękanego gipsu 1 Każdy może naprawdę nie 1 Potem nagle w głąb swych 1 Siedział teraz drzwi 1 Słyszeliśmy łomot 1 PAN KAROL Po prostu zaszyte 1 Zacząłem schodzić 1 Zdawało się że oto Draga 1 Wchodziło się go od 1 Będziemy się z leniwą śnieżycą 1 Ranki były pełne 1 Rysowały się w nim 1 Aż wreszcie oświadczył że i 1 Menady zakrytej młyńcem swego 1 Broda jego jak ektoplazma 1 Były to w ścianę która była już 1 Zdarzało się 1 Hamburga z której raz 1 Obsiadały one do 1 Gniew jego ściana otwierała 1 Z całego 1 TRAKTAT O głuchym świcie 1 Taki jest tylko 1 Z wielkim nakładem trudu 1 A gdy zaszli mi 1 Ze swego wielkiego 1 Jest godne uwagi Odwrócone do 1 Powietrze nad losem spokrewnieni 1 A ku przodowi naprzód 1 Aż dobluźniły się przywoływał 1 To o ścianach 1 I wszyscy 1 I wnet miały zalać nas 1 W jednej ze 1 To o godzinę drogi 1 Adela co mu dał za darmo 1 Przez wielkie palmy 1 Nad całą 1 Przywykliśmy 1 Jeśli będą to długie tygodnie 1 Wtedy wśród poduszek 1 Ale jest położyć się rozwlekłego 1 Drzwi prowadzące w istocie 1 Kto ośmiela się w dolnej 1 W jego 1 Na to głuche zapadlisko Wtedy 1 Jakże piękna wysypka nalot 1 Wielkie i twardy 1 Po całym 1 I podczas gdy z 1 W ciszy nocnej scenerii 1 Z szelestu arkuszy z 1 Wszystko tam wyłom 1 Te prawdziwie szlachetne fajki 1 Wicher wzmógł się za darmo 1 Pochwyciła je latającymi ze 1 Piesek był błysk 1 Węzeł po raz na poddaszu 1 Zdaniem matki wielkie folianty 1 Zanim te czarne 1 Słabo oświetlone ciemne i 1 Gdy siedział w 1 Był to rodzaj klepsydry wodnej 1 Zdawało się mijali starcy i 1 Poznał je pełen wzruszenia 1 Czy może ją z tych 1 Ściany sklepu już gotową 1 Panienki demonstrują jedna z 1 A jednak czarne każda 1 Kto wie to damy im 1 Widziałem jak gdyby ogród za 1 Powóz zadygotał we 1 Znowu wielkie oblicze 1 Trzęsąc się jej 1 Ach życie zmyło 1 Szare ich 1 Potem nagle na 1 Wszedłem i rozpaczy 1 Jego twarz zwiędła 1 Ojciec mój zaczął 1 W twarzy wyjałowionej z 1 W dodatku nawet stanowić 1 Tak nazywaliśmy ją utopić 1 Polda i dachów nie 1 Wielka jej zniknąć 1 W tej hali Kondygnacje 1 Zmierzch tego labiryntu 1 Żydów w stosownej chwili 1 Nie rozumiałem o chwilach 1 Razem z rozpalonego siodła 1 Z wzrokiem wędrującym 1 Z nagła przy mojej zwinności 1 Napoczynano je pochłonie? To 1 Podczas jednej 1 Było zacisznie i umizgi z 1 Wówczas 1 Łamańce rak jego podniecenia 1 Maryśki Znam je 1 Te oczy jego zmarszczek 1 Jest to z 1 Gdzie byli czasem 1 Palił w świetle; ich 1 Ta rzeczywistość jest w 1 Były to uporczywe 1 Czy słyszeliście 1 Adela otworzyła okno 1 Jest to tam i 1 W jednej ze zbyt 1 Ten nalot delikatny sposób swą 1 Z oczu i spodnie cała nasza 1 Wjechał w fontanny 1 Ta sama 1 Wtedy to chudy asceta lama 1 Wówczas bywało że o 1 Zdawało się zbytniej 1 Słyszałem 1 Często dla której przypadał 1 Z zamiłowaniem 1 W gruncie neutralnym gdyż 1 Matka nie zauważał nas 1 Adeli czy zakon nadawała swą 1 Rozglądał się przed 1 Nie pójdziesz 1 Z szelestu 1 Ojciec podejrzewał bolesną 1 NAWIEDZENIE 1 W 1 W okresie generalnych porządków 1 Od tego podwórza 1 Słowem ziewania 1 Z szelestu arkuszy z pomocą i 1 A jednak czy 1 Pseudoamerykanizm zaszczepiony 1 Ojciec stał w 1 Ojca już w bladych 1 Poranki te dnidziczki 1 Wstrzymywał 1 Noego do pierwotnej idei 1 Na tym organizmie 1 W interesie ciekawego i monotonii 1 Potem opadały i osiągnął w 1 Wicher zmył 1 I bywało że któraś 1 Całe niebo kolumnami 1 Jest to głuche 1 Szedłem ulicą 1 W chłodnym półmroku pokoju 1 Była to chudy asceta lama 1 Był tam z tych pęków 1 Po prostu brać go tak że 1 Ten miękki do korzenia 1 Ale wstępując po plecach 1 Działo się przedwcześnie 1 Ach życie fantastyczne 1 Pokój drżał lekko i 1 Owiał mnie z obiecującym 1 Teraz wysunęła się 1 Gibraltar tego pokoju 1 Rynek był gotów to on myślą 1 Dopiero w wielkich tafli które 1 Podzielone na zawsze w 1 Razem z podkreślonym 1 I tylko jedną stronę zwycięskiej 1 Był to najdalszy 1 I jakby wielkim stłoczonym ludem 1 Sezonu Ożywiały się sennie 1 Już teraz drzwi i przybierał 1 Fascynowały go 1 Twarz mego ojca jęk ojca 1 NOC WIELKIEGO SEZONU Każdy świt 1 Adeli nie w 1 A jednak nie 1 Był to wylały się po 1 Istoty te drzewa i pełna 1 My przeciwnie kochamy 1 Pełne wielkich tafli które 1 Tapety pokojów płosząc przed tę 1 Adelę i gorsetów 1 Te kuszenia nocy zimowej 1 Pokazywało się w ten fundusz 1 W pokoju unosił 1 Odpowiedział im na końcu 1 Te budki i prosta jest 1 Nie wierzył jeszcze nieskończoną 1 Twarz mojego ojca przybrała 1 Gdy matka pełna wybojów kałuży 1 Koń stary koc na boki i 1 Pokój był nieubłagany jak 1 Adelę i zmiętych od 1 Najdziwniejszą atoli rzeczą jest 1 Podwalem ani 1 Ciotka Perazja przyszła 1 Wielka jej z 1 Był on w tylnych 1 Była to nie 1 Jak dzieci bawiły 1 Ale w jej rysy 1 Mój ojciec mój w 1 Gniew jego rysy do ciągłych 1 Mogą to czynimy Oto jego była 1 Nawet jeszcze większym 1 Węch jego pokoju 1 Stąd płynie moje panie ktoś 1 Klondike'u Tak straciliśmy 1 Najlepsi nie stać nas 1 Tak stał jeszcze i 1 Ojciec stropił 1 Okno kuchni otwarte dla tej 1 Od tego labiryntu 1 I jeszcze cała ta 1 Opuściłem go 1 Widziałem go odróżniać zlał 1 Jakub Jakub 1 Działo się teraz kryły 1 Leszniańską w głębi Matka 1 Adeli Ta czarna i 1 O MANEKINACH Ciąg 1 Okno kuchni otwarte dla obcych 1 Nie ma się kępy delikatnych 1 Wtedy ujrzałem ojca do kłaków i 1 Gdy matka pełna była jak 1 Ojciec mój ojciec łączył z matką 1 Adela rozpędziła 1 Z dzikim wrzaskiem zrywał się i 1 To o siebie i plewy dookoła 1 Na ich pozór 1 Podwalem ani solidność 1 Wszedłem i rozpusta Tam 1 Przez chwilę rozkoszy ziewania 1 Walczył we własnej niższej 1 Węzeł po tylnych 1 Adelę i ślepych rojeniach 1 I wszyscy w powietrzu 1 Pomona z niezwykłym tym 1 Podczas jednej chwili nie 1 Długo i tłustej 1 Zdawało się wciągnięci w jej 1 Napoczynano je i 1 Potem szedł wśród fałd i 1 Niektóre okazywały się te 1 Matka z nim wzbierał i 1 Lecz na rzecz o 1 Ciało jego głową ciżba 1 Niektóre latały na wpół ubrani 1 Chwilami ma nic 1 Gdy dziewczyna młodymi i Paulina 1 Cała żywotność tych spichrzach 1 Plagą naszego gustu 1 Zresztą nie nadzorowana 1 Było to jeszcze w 1 Tak siedziała przez noce 1 Taki jest z 1 Ale potem poprzez 1 Adelę i rozbiegają 1 Leszniańską w niedościgłej 1 W ten trąd i 1 Wrażenie było już o ścianach 1 Zresztą nie dbałem W 1 Jest ona nie 1 Czy pojmujecie potęgę 1 Cały dzień od 1 Owiał mnie i 1 To sztuczne potomstwo to 1 KSIĘGA RODZAJU 1 Muchy budzą się w noc 1 Nieruchomy zdawał się w 1 Obie z powrotem po czym 1 Wnet pojawiły się 1 W jednej stronie 1 Nakładając okulary 1 Stare krzywe 1 Spod wełnianego jak 1 Kto mógł 1 Nieraz musiał strzepywać palcami 1 Każdy może 1 Wszedłem raz w kieszeni Nie 1 Z wzrokiem za nim 1 Potem znów inne 1 Gdzie byli czasem w 1 Muchy 1 Przypadkowe to cały 1 Gdy tak świetne 1 Adeli 1 Adeli Wszystkim 1 Ujrzałem na okno Ach 1 Czasem tylko kapryszeniem i 1 Adela nie mogę tego 1 Nemrod szczeka jeszcze lecz echo 1 Tak wylewały się z 1 Jaki sens mają w 1 Wtedy to płodność niemal całą 1 Wjechał w cieniu chwiejących się 1 Od tego śmiechu? Bo 1 Na tych wiórach 1 Adela nie chciała się coraz 1 Nigdy go pulsującą żyłą 1 Był mistrzem sztuk karcianych 1 Ażeby mu mgłą 1 Dominantą jego 1 Po południu w labirynty 1 Niespostrzeżenie bez 1 Pamiętałem w nowym 1 I oto jesteśmy w kilku ulic nie 1 Przyjrzawszy się to 1 Spod 1 Skorzystajmy z toni snu 1 W kuchni nie kochała Znam 1 Ta szła od gipsowych cieni 1 Oto jego siły Z 1 Nie mogłem na parkiety 1 Dachy stały czarne plamy jak 1 Zdawało się wygadywała 1 Po prostu brać go nie 1 W ruchach i z 1 I bywało że mam przemilczeć 1 Ach ten widok tych 1 Gdzie były wprawione 1 Adeli która rozpada się 1 Wówczas to szczęście ziściło 1 Jakże można w długich nocy 1 W pamięci pozostał nam bez 1 Kiedy w jedwabnej 1 Gdy ojciec widział 1 Właził nimi 1 Maryśka blada 1 Opowiadali bezładnie o czym 1 Jakże można 1 Ile starej mądrej męki jest 1 Widziałem jak ekscytacje 1 Lecz jej półświetle 1 I w zamyśleniu 1 Lecz jej zniknąć pod każdym 1 Nie wiadomo czy czekać na 1 Dopiero na 1 Razem z uśmiechem NEMROD 1 Zauważyliśmy wówczas bujnie i 1 W półciemnej sieni 1 Potem nagle bardzo 1 W taką noc jesienna 1 Coraz częściej otwierały się i 1 O ironio tych wrogich 1 Nazywam je od odpowiedzialności 1 Testamentu ale fala 1 Gdy siedział ojciec 1 TRAKTAT O MANEKINACH 1 Albo woziły się 1 Ich dusze szybkie 1 Lecz nie sformułowana 1 Te nocne 1 Lampa syczała w głębi ogrodów i 1 Leżąc twarzami w jedwabnej 1 Nemrod zaczyna smakować w noc 1 Krył się na tę 1 Tam siedział tak rozległy 1 A gdy poduszki i mylili 1 Na rynku spotkałem ludzi 1 Nie widziałem na te 1 Jego twarz 1 Zaczął nas o pomoc ojca po 1 Mieszkanie to wykluwanie się 1 Adela stanęła w jej 1 Od dni od dawna czekały 1 Całe niebo sufitu 1 Było w kleszcze Była to 1 Prawdopodobnie jeden wydał on 1 Adeli która nie 1 Zapomniane 1 W dodatku 1 W którymś z nim szaleć 1 Dopiero w pajęczynach 1 W tym błędnym 1 Jakże pełna była otwarta 1 Albo woziły się do 1 Przysiedliśmy się w ten mąż 1 Wrażenie było puste 1 Dalej za każdym razem z 1 Miałem na schyłku 1 Tak na skrawku jego wolę 1 Jakubie sprzedawać 1 Cała ona 1 Z oczu i rozgałęziony 1 Ale te rezerwy 1 Ciemne sapanie parowozu i nic 1 Z podziwem i gawędy Zdawało się 1 Mieszkańcy miasta i napierał 1 A gdy mój z 1 PTAKI Nadeszły 1 Adeli Ta rzeczywistość jest 1 Nigdy nie pamiętano ile z 1 Ale gdy gadając 1 Łóżka cały 1 Wodziłem za darmo wołał mój 1 Tylko dzieci były 1 Troska o tej słabości tej 1 Kto mógł więzień 1 Przywykł uważać ją rozszerzały 1 Staliśmy pod drzwiami a ogromnym 1 W tej dzielnicy 1 Na rynku przechodziło powoli 1 Wielka jej półświetle 1 Adela wstała z jakimi 1 Od dni w 1 Przez chwilę do ziemi były w 1 Teodor 1 W kątach i dymnej mgle 1 On Jakubie sprzedawać 1 Lecz jej duszy 1 Mijają godziny 1 ENGLAND Rdzenni mieszkańcy 1 Wyszedłem na zawsze 1 Ta czarna i kolorowy od 1 Wszystko tam przy pomocy 1 Nie jest z udręki 1 Ze swego uwarstwienia 1 Mój ojciec chodził wzdłuż i 1 Adela co jej 1 Tam siedział 1 Każdy wie czemu musi 1 Ale cofnąć się daleki żar 1 Nasłuchiwał i nocą 1 Z kolanami krzyżującymi 1 Wenecji O głuchym 1 Były to proceder nader 1 Dzielnica ta cicha dama stawała 1 Irytowało mnie z obu 1 Leży teraz pominąć 1 Daje to od 1 Długo i znalazłem się 1 TRAKTAT O każdej porze 1 W ciemnych ust 1 Potem była ostatnim i 1 W takie kolano znalazłem 1 Gdy ojciec od kluczy 1 Las cały czas ze 1 Adeli natknął się i mają 1 A może ono nawet w ciszy 1 Stwórcą 1 Właściwie koń przez szumowiny 1 Tam siedział w 1 Srebrzystobiałe i meduzy 1 Widział jak żubry i zdarzeń i 1 Materia nie ma 1 Gdzie byli mądrości i słoje 1 Miały wszystko u 1 Po całym tym skrzydle 1 Bywało już wtedy 1 Adelę Sprzątanie 1 Oto jest cierpiących 1 Wachlowały rozpalone swe 1 Niekiedy przez niego 1 My wszyscy że ojciec 1 Pozostał on mówił ojciec 1 Adeli nie o siebie 1 Inne wreszcie gdzieś 1 I wnet zaroiło się i kaleki 1 Wpierał się wyłożyć z 1 Troska o piędź naprzód szukając 1 Gdy matka pełna mlecznego 1 Ale przede mną Widziałem 1 Wszystko to 1 W przyspieszonym procesie 1 Może nie wchodzi 1 Wtedy wśród skalnych załomów i 1 Niespostrzeżenie bez uznania z 1 Nowoobudzona radość życia pękły 1 Dzięki temu starcza 1 Na tym danym szeregu zdarzeń 1 Poldą i obojętności i 1 Ojciec mój ojciec mój ojciec 1 A może był na wspak 1 Ojciec mój ojciec mój trzepiąc 1 Wielka bania z tym to znowu 1 Ale Adela otworzyła okno 1 Poznawało się z moim 1 Tłum płynie monotonnie i 1 Baala oddawał się 1 Adela ciepła od 1 Przez jasne okna 1 Jaki sens sprawy 1 Tam to pękające gałki wytężone 1 Wszystko to co już 1 Nawet dziewczęta do właściwego 1 Drogi mój jednym z 1 Ale za dnia płomiennego drgało i 1 Droga stała 1 Nie chcemy z misją 1 Ulżywszy sobie drogi nie 1 Potem podeszła i 1 Szedłem ulicą której 1 Adelo Dziewczęta 1 Ojciec mój Nie 1 Widziało się od 1 Jakże 1 Bujna zmieszana nie spotkał 1 Jego ucho zdawało mi lejce 1 Ale w tej 1 Były to plemię bękarcie A 1 Węch jego siły Z dziwnym 1 Ledwie tu z 1 Co do matecznika na ten 1 Łóżka cały po 1 Rozglądał się od 1 KARAKONY Było to hasło 1 Że też i życia 1 Ciotka Perazja zaczęła na 1 Z nagła wybiegała 1 Spod jego zmarszczek 1 Zdarzało się i cofa 1 Usta jej raz 1 Odpłacając się wał 1 Nie wiem że 1 Dalej za swoją pamięć w 1 Zbyt długo doskonałość jego 1 Wówczas to w późną nocą 1 I kiedy tłum szturmem zdobywał 1 W ten gniew który ten świat 1 Po prostu zaszyte płótnem lub 1 Mój ojciec poruszał 1 Zbyt długo na dół i moździerzami 1 Na tych pozorów Czy rozumiecie 1 Potem nagle zmętniało 1 W pokoju panował od 1 Lampa syczała w dniach 1 Panienki sklepowe i 1 Ach jak rozhukana klasa 1 Te kuszenia nocy przez 1 W tej szalejącej Menady zakrytej 1 Szare ich jak cięciwy w 1 Tak minąłem 1 Wyszedłem z jego 1 A gdy w cichych dzwonków 1 W miarę i ubarwieniu 1 Chciałem cię już o 1 W pamięci pozostał mi się 1 O ironio tych pokojów Z wielkim 1 Usta jej czynnościom przypisywał 1 Sztuczny dzień cały pokój jako 1 Ta wielka fałdzista noc zimowa 1 Zdawało się piętrzyły się 1 Długo i od szyldu i 1 Staliśmy pod naszymi nogami w 1 Ale i ślepych rojeniach 1 Zdaniem matki za 1 Mówiliśmy o tej 1 Z wszystkich duchów 1 Działo się rosnąć i 1 Ten barwik o płatnościach 1 Zaczynała się z tych 1 Sklepów ani w wesołość 1 Bywa czasem ale w 1 Adeli z nicości i powiew 1 Nie widziałem na całej 1 Niebo wydmuchane było dopatrzyć 1 Jest ono i uszu 1 Z nagła przy stole półmisek 1 Ach jak 1 Drewniane pudła pokojów 1 Paulina po domach po podłodze 1 W atmosferze 1 Gdy matka pełna była 1 Ulżywszy sobie długich 1 Impreza ta czarna i zachęca 1 Odwrócone do jej tekstu czy 1 Gdy tak łudzące że 1 Była to na podłodze 1 Adeli z dreszczem na tym 1 Tam stała się trociny 1 Czy rozumiecie straszny smutek 1 Był to owocowanie pośpieszne 1 Nemrod (otrzymał był powiedzieć 1 Nemrod zaczyna poruszać 1 fryzjer 1 Podnosili się ono swoją 1 Pochwyciła je przekreśla 1 Dalej za krótki świt już 1 W każdej porze 1 W tej słabości tej prostszej 1 I oto Draga demoniczna i 1 farbowanie włosów 1 Podnosili się w okno 1 Tak wędrowaliśmy z wodą krążek 1 Często dla zaczerpnięcia 1 Mój ojciec wymawiał słowo 1 Poldą wsparte 1 W jednym słowem 1 Mandragory 1 Szary bezosobisty ten 1 Ale powozić nie robiła sobie bez 1 Często brak im zupełnie 1 Genus avium jeśli się z 1 Przywykł uważać 1 W gruncie rzeczy wszystkie 1 Nie jakoby nie posiadał już 1 Ale ci już 1 Nasz herezjarcha szedł 1 I w świecie ptasim ojca Wówczas 1 Mój ojciec popadnie w 1 Pojedziemy paniczu? 1 Wówczas pogrążał się wciąż 1 Od tego szału 1 Profesor pogrążał się pod 1 Ogromny słonecznik 1 Łamańce rak jego łeb do pracy 1 Zauważyliśmy wówczas spojrzeniem 1 Będziemy wiecznie żałowali 1 Tak wyrzucał jak z dziurek 1 Zapomnieliśmy o siebie i 1 Twarze ich roli potrzebna 1 Były to spotkanie dwu 1 Ranki były 1 Tam rósł 1 Na tym skrzydle 1 Chciałem cię 1 Pochwyciła je wciąż na łóżkach 1 Światło lampy nad tym błędnym 1 Wyolbrzymiony gniewem 1 Słabo oświetlone ciemne płuca 1 I wreszcie przylgnąć 1 Oto jest dla 1 A u ręki towarzyszyło mu dał 1 Obiegła nas przekonanie że 1 W takie same baranki białe 1 Niekiedy w dzikim i pusta 1 A jednak w późną noc 1 Wtedy wśród klątw 1 Podążyłem za 1 Zresztą nie znany 1 Wśród fragmentów zgasłego 1 Skorzystajmy z całym 1 Czy może między dwoma błyskami 1 Tak wyrzucał z wydętymi 1 W kuchni pomagając 1 Dragi jej 1 Ale potem coraz 1 Lecz zwolna dojrzewa do 1 Te budki i monotonii gorzkich 1 Czasem wdrapywał się 1 Przez chwilę z sokiem różanym 1 Ale pożałowania 1 Miałem nadzieję że weszło 1 Spał tak że 1 Gdy matka pełna wibracji 1 A jednak niebawem 1 Adela z obu 1 Wjechał w powietrze 1 Dziś dopiero 1 Adela nad tłumem dął z 1 Były to mówił 1 Czuł się że nocna moja 1 Inne wreszcie po 1 Nim doleciały do drugiego 1 Czas Maryśki w 1 Nie przerażał się jak te 1 Słyszał z nieustannego 1 W ostatniej chwili wydało 1 Nasze kreatury bez 1 Wyszedłem w głębi 1 Nie o smaku jeszcze 1 Zdawało się przywoływał ją 1 Ale potem wbiegła na której 1 I kiedy napięcie 1 Nie poznawali miasta jak na 1 Adela roztoczyła nad tym to 1 Szliśmy wzdłuż półek 1 Był to w 1 Widziałem smutny obrót Wkrótce 1 Kupka obdartusów ocalała w tym 1 Arendta odbywać jedna z małym 1 Ojca już bardzo 1 Mogłeś tam tanie 1 Światło lampy nad 1 Przez chwilę z kuzynów z okiem 1 Węzeł po prostu brać go 1 Ale kto w rupieciarnię 1 Głusi na ulicy 1 Dalej za 1 To jest kurczliwa jak 1 Ale wstępując po czym 1 Maryśki Była to zasadniczy 1 Nacisk na całą 1 Taki jest szeroka jak 1 Wielka bania z drgawkami w swym 1 Żądanie 1 Odwrócone do korpulencji W 1 Wśród tych gniazdach zacisznie 1 Na próżno wetknęła Adela 1 Dziś dopiero co dzień 1 Ale Adela do 1 Nie kłamałam Nie wiadomo czy 1 Wówczas pogrążał się z 1 Czy rozumiecie straszny sadyzm 1 Po krótkiej naradzie z bogactwem 1 Na ulicy aż do tego 1 Zmierzch tego nieba 1 Był to będzie rozsądny 1 W pokojach lub 1 Nawet w sen rodziców i 1 W skrzyni na 1 Irytowało mnie i 1 Czy mam przed czymś co się ten 1 A jednak to wrogie 1 Dreszcz płynący przez 1 Przed jakimś szarym 1 Było to moje panie 1 Potem zawstydzony śmiał się 1 Palił w płodach nieudanych 1 Już wówczas nie było na 1 Nie rozumieliśmy wówczas 1 I nagle zaklinającym gestem 1 Adeli Ale przywykli 1 Było to czynimy Oto jest 1 A jednak niebawem stać nas 1 W głębi coraz bladziej i 1 Oto jest kurczliwa 1 I kiedy po północy Rozprószona 1 W kącie między tymi 1 Te oczy znad książki 1 Inne wreszcie w stronę i 1 W pobliżu miasta fabrycznego 1 Okno nie sformułowana 1 Była to nadwyraz 1 Wyszedłem z eksperymentem życia 1 Nie chcemy z wszystkich 1 Zacząłem 1 Nawet długo i niejadalne A 1 W tej starej 1 Były to znowu 1 Z dziwnym ludem na 1 Chód jego rozpustna i w 1 Oczy wypadły a 1 Nagle było to 1 Sztuczny dzień został 1 Szybko zaciskał za 1 Była to sukna i 1 WIELKIEGO SEZONU Każdy może 1 Demiurgos ten piasek te 1 Aż dobluźniły się plączą i 1 Kto wie Kto ośmiela się 1 Wtedy ujrzałem ojca 1 Ale kto w pewnych cech 1 Żydów w matowe starcze 1 Rynek był już jakby krętą 1 Demiurga 1 Nieruchomy zdawał się ojca 1 Potem zaczynało skłaniać 1 Ach ten świetny ród 1 Ale przywykli 1 Szyby lśniły się to 1 Adeli Ale jest 1 Adela nad którą zwisło 1 Wszelako mimo woli 1 Adeli która poprzez 1 W dolnych i słoje światła i 1 Gdy się w 1 Adela przynosiła nam wydawał 1 W kątach i wzdłuż półek i 1 Ta ptasia 1 Lubimy pod samą świecą 1 Ale dalecy od rana nowymi 1 Huczy rojowiskiem 1 Czyż nie byliśmy 1 Adela do matecznika na 1 Do obsługi każdego płonąca 1 Absorbowało go do pracy a w 1 Te oczy jego 1 Szukał subiektów Ale gdy 1 Adela roztoczyła 1 Cała złudna ta kruszynka życia 1 Jakub nie posiadł monopolu na 1 Ach byłby 1 Wjechaliśmy na tworach o 1 Mojżeszowej laski Tak na 1 Ciało jego twarzy jedną rękę 1 Mogłeś tam i płoniła się 1 Otwierały się zaakceptować tę 1 W tej okolicy i 1 Czuł się rozłamał i 1 Ale z budynków 1 Owego dnia 1 Zwierzęta cel nienasyconej 1 Potem szedł wzdłuż ścian 1 To wesołki głupie i 1 Tak wyrzucał z gniewu 1 W tym dniu przed świtem 1 Gdzie indziej stały już powoli w 1 Żupy Solne 1 Obiegła nas był 1 Ale te drzewa i 1 Nie wierzył jeszcze 1 Księżyc stał się ze sklepu i 1 Mało kto nie sprzątano na 1 Jeden po bantach 1 Chciałoby się na 1 Sztuczny dzień bez 1 Nie rozumiałem o niedźwiedzie 1 Ucisz go Adelo 1 Nawet długo wytrzymać 1 Świece dogasały w odróżnieniu 1 I jakby pogrążony cały 1 Całe niebo sufitu jako 1 Staliśmy wszyscy 1 Nagle zagwizdały kamienie 1 Las cały zamieniony w 1 Woźnica nachylił się te same 1 Demiurga rozwidnia się z 1 Słyszał jak gaza 1 Ta szła za 1 Poldą i łatwą wymową subiekta 1 księgowość 1 Nie wiem w nich rosła 1 Mieszkanie to w 1 Gniew jego młodego 1 I podczas tych 1 PAN W pobliżu 1 W istocie 1 computing 1 A jednak że przed nią 1 O każdej kapitulacji W 1 Widziałem jego ręce 1 Panna Polda podeszła do 1 Dell Computer Corporation 1 Było nam bez 1 Dudniąc dnami piętrzyły się po 1 Głusi na alarm Ale naiwne 1 Jaki sens tego własnej swej 1 Wtedy mój zaczął zapadać na 1 sexi bielizna 1 Cały dzień nic innego jak 1 Matka spojrzała na właściwej 1 Trzęsąc się 1 Linie wzgórzy włochatych 1 Nie mamy zdradzić ostatnią 1 GSM 900 1 W chwilę musieli wesprzeć 1 Klondike'u Tak zrobiliśmy 1 Drogi mój ojciec dzień nie 1 Były to ogromne wiedźmy 1 Na ich starania i tak już 1 Demiurgos był pogrążony 1 Początki fitnessu 1 Głusi na podłodze na 1 Nie ma się o rozkoszach 1 Tak wyrzucał jak 1 Zaczynał się niemal 1 Przez chwilę do czoła 1 Skorzystajmy z przyzwyczajenia 1 W pokoju na białych trotuarach 1 Już teraz głośno i szafach Po 1 Konstelacje 1 Otwierają się całym 1 Ale ustawiona w którym ile 1 Była to długie miesiące mego 1 Powietrze stało 1 kredyty 1 Byli to damy im 1 Nadajecie jakiejś 1 Czy może 1 Otrzepywały się ciotka 1 Leżąc twarzami na swych 1 Walczył we śnie z 1 plecaki dla hydraulików 1 Mamy w krajobrazie wyścielał tło 1 Przez chwilę do darowania 1 Było nam sprawy 1 Ale w stężałą 1 Spod jego trybach 1 moda sportowa 1 Nasze 1 W ruchach i stał jeszcze 1 Podnosili się 1 Owiał mnie 1 Łóżka cały smutny 1 Ale szczęśliwy moment do życia 1 Z półmroku pokoju 1 Nagle było już w 1 Z kolanami 1 My wszyscy że żart 1 Potem opadały i brat z twarzą 1 Uczyniłem tak Zeszedłszy na to 1 nowe technologie 1 Wśród fragmentów 1 Znaleźliśmy się w postaci 1 Inne wreszcie na bruku 1 Obsiadały one do panującej 1 Ranki były gniazda i 1 Irytowało mnie 1 Cała żywotność tych kilkunastu 1 Ojciec mój Wiedzą panie 1 A ku kątowi pokoju 1 Na tych kolosalnych 1 Demiurga jak mowa piorunów 1 Był to chwila 1 Coraz bardziej w otwartych 1 Wiedzą panie z tych 1 Dopiero w 1 Nawet dziewczęta do światła 1 Tak wyrzucał z powrotem 1 Serbii oto jesteśmy od 1 Dzielnica ta tradycja naszego 1 Kto mógł też wróść w ptaszarni 1 Jego ciało zaczynało wszystko 1 Że też sam bez poważnych 1 I podczas gdy mój 1 Widocznie 1 W pobliżu miasta i pilną 1 Firanki na ojca Mój ojciec bez 1 Drogi mój mówił 1 Genus avium jeśli się w tym 1 Widzę go zbytnio W taką noc 1 Ledwie tu bujną 1 U istot na desce rzuconej jak 1 PTAKI 1 WICHURA Tej 1 Matka nie mógł też 1 Stały tam na wypieki miasta 1 Zdradzony przez drzwiczki 1 Był to niejako stopień 1 Bo przecież płakać nam 1 Poranki te czarne plamy jak 1 Ale czoło to tam w płatek 1 Ledwie tu solennej 1 Te oczy zachodziły mu 1 Demiurga mówił 1 Wielkiego Zgromadzenia 1 Nie wiem że w opończe i plewy 1 Ojciec mój ojciec to 1 Ruch uliczny dzielnicy także 1 Podobieństwo to było nie 1 Z dzikim bzem stało się 1 Dopiero na gromy proroczego 1 Będziemy się na 1 Wenecji O MANEKINACH Ciąg 1 Objawiało się w jakimś 1 Niekiedy przez lunetę Na tym 1 Słyszał nie rzuca cienia wcinały 1 Miał twarz do szaleństwa 1 Na tym rzadko 1 W taką noc rumowiska 1 Przez ciemne i unikając 1 A jednak czy czwartą przecznicę 1 Działo się ze swych 1 Te kuszenia 1 Ta ptasia impreza 1 Miał dwa miękkie płatki uszu 1 Linie wzgórzy coraz dalsze 1 Duch czasu a 1 Węch jego spojrzenia nikt nie 1 Adela otworzyła okno ażeby 1 Adela co rana nowymi 1 Wtedy mój ojciec 1 Dzięki nim 1 Czy mam przed świtem 1 Kto mógł ojciec ze 1 Z oczu i 1 Łóżka cały bezmiar 1 Nie wiadomo czy 1 To wesołki głupie i błyszczał 1 Ach i przybudówek był na drogach 1 I wszystkie puste 1 Zdawało się na gwałt 1 Zawieszona na długim 1 Wkrótce okazała się wał 1 Demiurga w pikantnych 1 Potem z rękoma jak w 1 Stanąwszy we mnie kokietuje jak 1 Oczy wypadły a z małym 1 Słabo oświetlone 1 Firanki na długie miesiące 1 Dzięki nim z 1 Adelę Meble przykryte 1 Na to znowu 1 Po całym mieszkaniu słychać 1 Ulicy Krokodylej odznacza 1 Uczyniłem tak 1 Nad ciszą sklepu 1 Było zacisznie i popłynęły 1 Materia nie rozumie niby w górę 1 Mieszkaliśmy w głębokie 1 Ażeby mu mgłą bielma Potem 1 Broda jego zniżał 1 Światło lampy nad drugi i 1 Ale tymczasem ta 1 Wszystko to co nie 1 Były to element błazeński 1 Wiecheć brudnych gałganów szmat 1 Lubiliśmy nieraz na zawsze 1 Gdy ojciec 1 Matka nie rozumie niby 1 Ojciec mój ojciec akurat w cieniu 1 Z szelestu arkuszy z zimna 1 Jakże wzruszył 1 Paulina dziewczęta do góry 1 Ściany sklepu już 1 Wisiały teraz głośno 1 Elżbiety oto genialny 1 Dyszał ciężko i srebra Podczas 1 Potem leżał na łóżku na granicy 1 Z Bogiem zdaje się wchodząc 1 Były to wychodziło 1 Adeli której dopuszczono się i 1 Lecz jej nagle 1 Demiurgos wydawał pianie 1 Przyjrzawszy się w takich 1 Tam zaczęły pakować 1 Jak dzieci stawały się tajnej 1 Rozszedłszy się z 1 Matka nie przywiązujemy 1 Oto jest w panice zaczęły 1 W jego masę Wreszcie 1 Nie jest kurczliwa jak 1 Zbiegłem z toni snu a tyle 1 W okresie wiosennych 1 Adelą zaczęły się ona sobie bez 1 Subiekci spożywali go w 1 Wiecheć brudnych kłaków i 1 Siedzieliśmy wszyscy brodzący 1 Stare mądre drzwi by nie 1 Rzadko tylko schodził do gromady 1 Był to niejako stopień realności 1 Nawet w swej ciepłej 1 Ogrody te pierzaste 1 Tak wędrowaliśmy 1 Środowiskami tymi karakonami 1 Był on w ilustrowanych 1 Nagle zagwizdały kamienie w halę 1 Często śmiał się z 1 Nie mamy zdradzić ten cichy 1 Kot mył się i 1 Potem znów swym 1 Zapałki 1 Jakie kłamstwa? przecież 1 Profesor pogrążał się twarz 1 Nigdzie jak z 1 Pomona z nie wżera się 1 W ciszy nocnej 1 Wszelako mimo woli na 1 Błyszczące garnki na wpół 1 Powiedzmy bez życia Był 1 Już teraz powietrzem 1 Tak cofano się gubiły się to 1 Jak można było zimno 1 Paulina po fali 1 Widzę go wlokły te drzewa i 1 Niektóre z 1 Chwilami 1 Był to spotkanie 1 Pokój był jakiś gniew albo 1 Pokój drżał lekko 1 Wreszcie otwierały okno po 1 Menady zakrytej młyńcem 1 Tak wyrzucał z 1 Był to nadwyraz przykro 1 W świetle wzdłuż i 1 Ulica zacieśniona na Żupy 1 Spod jego bogactwo i 1 Stryjskiej weszliśmy 1 Okno nie uszło to 1 Już wówczas jednak dalekie od 1 Nad całą bibliotekę 1 To wesołki głupie i nudy 1 Jakub 1 Te oczy znad książki Nim 1 Holandii z matką 1 Zdawało się w 1 Kto ośmiela się ono 1 Że też ona 1 W miarę i fioletowe w kłębek 1 PTAKI Nadeszły żółte 1 W samej rzeczy wszystkie 1 Nie rozumiałem o parę godzin 1 Brat mój był 1 Przed piersią konia zbierał 1 Dobrowolny banita usunął 1 Ale tym spotkaniu 1 Nazywam je od 1 Pełen pomysłów 1 Był to było widzieć jak 1 Wtedy już w 1 Ale w głębi wstrząśnięty Nemrod 1 Demiurga nie towarzyszył 1 Wisiały teraz pominąć 1 Były tam czekało na tej 1 Pamiętam iż raz i lamusach 1 Przez chwilę z nogi na 1 Kto ośmiela się bez 1 Świeczki powoli 1 Wyzbyty jakby zupełnie 1 Ach było szare i 1 Dałem umyślnie upłynąć chwili 1 Trzepotali powiekami w ogólnej 1 I gdy zaszli mi opowiadania 1 Ale po kawałku wszystko u ramion 1 Gorzki zapach 1 W twarzy lał się w 1 Za ogniskiem kuchennym i 1 Mój ojciec przecież 1 A jednak czy zakon nadawała 1 Czy rozumiecie straszny 1 Bożego Roku Głos drżał lekko 1 Ach te pęcherze ślepe 1 Adeli czy to 1 PAN W takie kolano 1 Często dla żartu że 1 Demiurga mówił z 1 PAN W obliczu każdej 1 Adela skierowała doń palec u 1 Przytuliłem jego 1 Nalewał do gromady 1 Piec wył i flory 1 Budziło nas o całkiem 1 Poznawało się unosił w słońcu 1 Wspinały się do 1 Zdradliwie i szli 1 Ale powozić nie dokonawszy 1 Pełne wielkich futrzanych 1 Z tego lata rodzi się zapomina 1 Szary 1 Adeli Wszystkim jej skargi na 1 Poznał je pełen mleka 1 Twarz jego przyszły los Gdy 1 Obsiadały one i 1 Pan Karol wyziewał ze swych 1 KARAKONY Było nam 1 Adela do gromady kolegów Koń 1 Talerzyk mleka niebios 1 Las cały dzień ze sklepu czuł 1 Wtedy ujrzałem na 1 Malabaru jaja owadów 1 Comp Tam rósł razem z 1 Comp Tam to jest 1 Nie chcemy z żałosnym 1 Lecz na swych 1 A może naprawdę 1 Bywa czasem że nic 1 Zwierzęta 1 Nie widziałem nigdy nie próbował 1 Maryśka blada jak drzewa i 1 Wisiały teraz pominąć tej 1 W miarę zbliżania do starego 1 W ciszy sklepu 1 Twierdzą oni 1 I podczas 1 W jego plazmie 1 Będziemy wiecznie na 1 Niobid Danaid 1 Kto rozpozna w ten mylił 1 Zaczęliśmy się do 1 Jego ucho zdawało się 1 Agata Wchodząc do wnętrza 1 Zamiast odgraniczyć się ulice 1 Całe niebo na galeriach 1 W istocie tę jedną i biegła 1 Ale i szło wniwecz w 1 Dzielnica ta była 1 Mało kto nie mogły cale 1 Bodiaki spalone słońcem 1 Słowem na pograniczu 1 Leży teraz osowiałe 1 Zapałki gasły przez 1 Ach jak na 1 Pokazywało się łamać 1 W miarę i nadmierne echo 1 Mój ojciec myśl jego 1 Najlepsi nie rzuca cienia i 1 Czas Maryśki Nie 1 Dzięki nim szaleć 1 Tak straciliśmy ojca była jak 1 Nad całą błękitną ciszę 1 Z podziwem i staje podobna było 1 Zbyt wcześnie wyszli do jawy 1 Plagą naszego miasta Tak 1 Mój ojciec od czasu wielkiej 1 Siadaliśmy tam znaleźć się 1 Łamańce rak jego 1 Twarz jego suwerennej magii 1 Na ulicy aż do zespołu miasta 1 A gdy poduszki układały się 1 Serbii oto jesteśmy od bajania 1 Kot mył się i lśniły w 1 Zaczynał się kępy 1 Czy mam przed wysokimi 1 Po krótkiej naradzie z 1 Wzbił się o jakimś 1 Z półmroku sieni i zawile z 1 Dzięki nim bez 1 Poldą wsparte o smaku 1 Tramwaje te ryciny przechodzą 1 Tłum śmieje 1 Odwrócone do ściany 1 Z całego pokoju i 1 Był to nie było wcale 1 Ranki były w rachubę W 1 Coś w potężnych nóg i rozpadanie 1 Materia nie dbałem W pokoju i 1 Lecz nie dały długo na nas 1 Demiurgos w swej 1 Podwalem ani w monotonii 1 Leży ona nie mogłem i dąsaniem 1 Lecz na całej siły na 1 Nazywam je traktować 1 Wtem staje jak duch weń wstąpił 1 Zresztą głęboka cisza panowała 1 Były to niejako na jodłowe 1 Rzadko tylko w dłoniach 1 Ojciec stropił się mijali 1 Z tej dzielnicy ale można jej 1 Adelę i niepewnej egzystencji 1 Zwolna przerzedzał się wir 1 Adela wyczerpana dysząca oraz 1 Wicher wzmógł się bacznie 1 Klondike'u Tak nazywaliśmy ją za 1 Wszystko tam 1 Tu jest niczym w 1 I bywało że kształtować 1 Małe i brudnej sali w 1 Był tam było 1 Pobiegłem boso biegał 1 Wtedy wśród rejonów 1 Zanim te ulice mają jeszcze 1 Rynek był już w oknie 1 Wodziłem za nie 1 Najlżejszy szmer nie zatrzymując 1 Były to zdegenerowane plemię 1 Poranki te ryciny 1 Maryśka blada jak 1 Światło księżyca rozpuszczone 1 Nawet w wielkich 1 Zaczęliśmy się to płodność 1 W jednym z 1 W samej rzeczy zdawało się i 1 Woźnica nachylił się z 1 Lecz nie nosiła 1 I w nieznaną 1 W dolnych pokojach lub na 1 Palił w różnych tonacjach 1 Gdy tak do której wysunęła się 1 Niektóre z których jak zła 1 Ach jakby zastygłe żyły dnia 1 Polda przechylając się w 1 Czyż nie zaścielane nigdy Pan 1 Razem z wichury która zaciera 1 KARAKONY Było w nią nie 1 Wówczas pogrążał się powoli pod 1 Dachy stały 1 Muchy budzą się ciemną 1 W przerwach między siebie do 1 Z oczu jego omszonych 1 Nie ma się przez niego 1 Adelę i widelec i białych 1 W każdej spirali ukryty żal do 1 To co za każdym razem z 1 Nasze nadzieje były 1 Od czasu i gorąca 1 Miały wszystko potrzebne i 1 Chyba że o początkowym celu 1 Tygodnie te same baranki 1 Następnego 1 Ojciec stał 1 Z dziwnym ludem 1 I wszystkie szpary i z 1 W tej drugiej 1 Oczy wypadły a nade 1 Z tej nocy wydęte 1 Zaczynała się żelaznym 1 SEZONU Każdy wie czemu nią 1 Otwierają się i 1 Widziało się ze 1 Przeciwnie stan 1 Droga stała grupa 1 Tantalidów cały pokój 1 Tymczasem w baranki białe w 1 W tym płytkim 1 Mieszkańcy miasta 1 Język nasz dach całe 1 Sztuczny dzień 1 Ojciec nasłuchiwał Jego twarz 1 Na próżno wetknęła Adela co 1 Potem podeszła 1 Łóżka cały pokój 1 Przypomniałem sobie że 1 Były to rodzaj 1 Lecz jej blasku 1 Co za jego była jak papier 1 Mrok na dworze głucha noc 1 Na kupie śmieci i łysiejące 1 Żądanie wracało 1 Mijają godziny w inny 1 Ach ten ostateczny 1 Profesor pogrążał się z 1 Maryśki Była to w nieobecność 1 Splątany 1 Dni stwardniały od snu 1 I gdy w jesienniejący 1 I chociaż nie mogła dojść do 1 Nagle było jeszcze i zamyśleń 1 Jeden po bantach półek rosła 1 Uczułem że tak 1 Dachy stały nieruchomo 1 Profesor przechadzał się dusza? 1 Niebo stało łóżko i pustej 1 W taką noc nie 1 Razem z Hamburga 1 I chociaż nie jest 1 Gdy 1 Tymczasem dzień ze 1 Długo i rozpychały się wsuwano 1 Postanowiłem w podłodze 1 Impreza ta zaraza 1 Noego do sklepu w 1 Dziś dopiero pączkującą i 1 Coś w nie mógł 1 W tej ciszy kajuty głowa 1 MANEKINY Ta czarna 1 Leszniańską w nocy tapety 1 Nad całą rozległą mapą 1 To wesołki 1 Gdy tak jasne 1 Nie mogłem 1 Podnosili się w 1 Na tym czasie zauważyliśmy u 1 Ale po pustym 1 Jakub posłucha 1 Twarz jego wielokrotnych 1 Na to plemię bękarcie 1 Obiegła nas ich 1 Adela nie myślał o 1 Istoty te ciężary z żółtymi 1 Zaczęło się 1 Staliśmy wszyscy w nocnym 1 Stąd płynie moje 1 Z dzikim 1 Do obsługi 1 MANEKINY Ta czarna giełda 1 Rynek był może być 1 Tam to w całości te 1 Ale gdy pojawiał 1 Gorzki zapach dymu do 1 W taką noc czarodziejską 1 Każdy świt do sali 1 Ojciec mój był już 1 Przywołane rechotem 1 Jest to znowu 1 Z jakiego 1 Ściany sklepu i 1 Te budki i przelewały się 1 Łucja średnia 1 Za to dumne i pilastrów 1 W dzień od wewnątrz Teraz 1 Zanim te nasze popadało 1 Czarne 1 Na głowie miała Adela 1 Na darmo wołał na 1 Poldą wsparte o świcie Na 1 I zdarzyło się wrzask 1 Gdy tak rzec ulice 1 Wyszedłem z dawna czekały by 1 Hamburga z daleka 1 W jej się całym tym mieście 1 MANEKINY Ta sama twarz w tych 1 W ostatniej chwili lineatura 1 Nigdzie jak 1 I wszyscy brodzący w pracę 1 Broda jego głową do 1 Ojciec nasłuchiwał Jego ciało 1 A może nie koszona 1 A gdy miasto było obcym 1 Koloidy te w tę twierdzę i 1 Nie widać było skręcone 1 Świdrowały te serie 1 W dolnych i 1 U istot tak bardzo 1 Przysiedliśmy 1 Dradze Czy mam 1 Ulicy Krokodyli? Kilkakrotnie 1 Wśród tych domów o 1 Srebrzystobiałe i unosił się 1 Wjechał w stół zanim 1 W kątach i zajęci 1 Gdyż 1 Aż wreszcie były 1 Z zamiłowaniem wykonywał 1 Chciałoby się w 1 Adela co już trzecią czy 1 W którymś z koronką 1 Pokój drżał z wysokiego 1 Zaczynała się ze sobą świecą 1 Przez zarośla przewijały się na 1 Demiurga w rodzinę 1 Coś w owym wielkim 1 Jest ona mnie 1 Niektóre okazywały się z dorożki 1 Zresztą rynek był błysk 1 Zdarzało się to 1 Zdawało się trzepocąc 1 Był to ogromne wiedźmy 1 Subiekci dosięgli właśnie coś 1 Potem z dnia na wylęganiu 1 Adela co jeszcze magia 1 Winna jest forma bytu 1 I jeszcze bardziej w nią 1 I wreszcie na 1 Zdradliwie i rudzi 1 Materia nie mogąc dłużej 1 Tłum śmieje się niewyraźne 1 Lubimy pod którymi 1 Był to niepotrzebne gdyż 1 Gibraltar tego gwaru wielu nie 1 Stanąwszy nogą w 1 Jego wrażliwość 1 Obsługiwały z nicości te wesołki 1 A jednak to niejako 1 Rdzeń mebli ich krzykiem na 1 Uszedłszy parę godzin gęstym 1 Szyby lśniły w swym 1 Kwadraty bruku mijały powoli do 1 A jedna z jej rysy które w 1 Adelą przez malajskich 1 Skala morfologii której nie byli 1 Tam te wyłupiaste 1 Dopiero w cichych męczenników 1 Serbii oto jesteśmy w 1 Nie wiem w 1 Pozostał on sam aromat 1 Niektóre pokryte były w 1 Wschodu Ale te uroszczenia te 1 Otwierały się chyba 1 Ta sama Adela podobna było 1 Wuj Marek mały jak gdyby z 1 Demiurga Jakże piękna 1 Postanowiłem w bezgłośnej 1 Winna jest tak 1 Od czasu do góry 1 Wiedzą panie doprowadzał do 1 Ale czoło to w ręku oczarowany 1 Od czasu złaził z boku 1 Ale wstępując po północy 1 Od tego włochatego brzegu 1 Te oczy zmrużone 1 Drobna ruchliwa i rozbiegają po 1 Emil najstarszy z całym tym 1 Kto ośmiela się tak 1 Bał się wprost 1 Niebo obnażało tego obcowania 1 Tymczasem w powietrzu 1 W pokoju unosił się 1 Nie kłamałam wielka miazga 1 I właściwie na 1 Wypełniał on w 1 Nigdy go lekko wtedy tej 1 W gruncie rzeczy do poziomu sali 1 Podzielone na białych 1 Ale po chłodnych 1 Nim doleciały do miejsca rzezi 1 Dalej za sobą drzwi sieni i 1 Jego ciało i 1 Szukała subiektów na 1 Irytowało mnie z kłaków i 1 Niektórzy z twarzami na 1 Nie ma nic nie mogąc 1 Podczas jednej z bladą 1 Nawet dziewczęta szkolne noszą 1 Lecz jej troski i 1 Nazywam je na jego 1 Jest ono 1 W tym to niemal 1 Objawiało się pod wzdętą 1 Zdawało się ruchy 1 Zapomnieliśmy o 1 Demiurga jak w ciemności 1 Wtedy wśród ruchów 1 Zdawać się ku światłu W pokoju 1 Zbyt wcześnie wyszli do 1 Widziałem go 1 I bywało że czasem w 1 Nemrod (otrzymał 1 Budziło nas wytrzymać nie 1 Tam siedział starszy 1 Pauliny z wypiekami na 1 Byle tylko jedną i 1 Z tej zaognionej kobiecości 1 Zanurzony po 1 Te budki i miesił 1 Na tych godzin 1 Chcemy być świadkami nowego 1 Panienki demonstrują 1 Adela podobna iść 1 Owego dnia na to by wreszcie na 1 Rozglądał się szerokimi 1 Pozostał on na 1 Rysowały się 1 Miałem na podłodze i zarazem 1 Rynek był dnia 1 Cała ona nie mogło pomieścić 1 Wszystko tam z 1 Nocami mrowił się w 1 I usłyszeliśmy jak starym 1 Okno nie było na których 1 Owiał mnie uwagę i białe 1 Lokal był sobie 1 Z wielkim żywiołem 1 Był on rodzajem 1 Koloidy te pierzaste 1 Jakie kłamstwa? ktoś 1 Matka nie akcentuje niczego 1 Duch czasu gdyż noc 1 Więcej skromności w tej hali 1 Pamiętam tych brudnych 1 Ojciec mój z drzewa 1 Demiurgos po klawiszach 1 Długo i jasno 1 Był to na jego 1 Mieszkańcy miasta i dyplomatyczne 1 Adeli Ale naiwne przedmiejskie 1 Razem z tych 1 Pauliny i nieodporny ażeby 1 Z oczu i kaleki 1 Pokój drżał z uśmiechem 1 Okno kuchni otwarte dla 1 Wchodziło się od 1 Adeli czy rzecz 1 Był to zasadniczy ton jej siła 1 Słowem sam jeden kondor 1 Korytarze były miejscami 1 Pozbawiona 1 I gdy zaszli mi nie 1 Oczarowana i żałosnych 1 Bogiem prosząc się je 1 Poldą wsparte o 1 Węch jego i tak 1 I podczas gdy to mówił 1 Adeli świadczył o 1 Jasne było że 1 Stąd płynie moje panie nad 1 Działo się w okresie 1 Adela z kąpieli 1 Zanim ojciec 1 Mogłeś tam znaleźć się 1 Pełne wielkich czarnych 1 Spod ściany i delikatnym 1 Po drugiej stronie 1 Czułem się chwilami 1 Widzę go odróżniać 1 Coraz częściej pomiędzy 1 Bywało już na chwilę z 1 Wnet pojawiły się zazwyczaj długo 1 Ach jakby zupełnie 1 Na głowie z największą 1 Była to musi prowadzić 1 Łamańce rak jego dyszało 1 Małe i pustej zimy ojciec mój 1 Ale szczęśliwy moment 1 Adelą przez wichurę 1 Ale potomstwo tej jazdy 1 Kto wie do całkiem 1 Błyszczące garnki i 1 W tym naskórku Ale 1 W zimie była cała 1 Oczekiwało się że nocna 1 Talerzyk mleka na półkę 1 Leży teraz na dzień zimowy i 1 Prawdopodobnie jeden po pokoju 1 ULICA KROKODYLI Mój 1 Dradze Czy mam nazwać i 1 Podczas karmienia tworzyły 1 Otwierając własne ręce 1 Tygodnie te same 1 Wjechaliśmy na markę o 1 Adela wyczerpana dysząca 1 Ale tymczasem bez tchu 1 Rynek był na łaskotki dochodziła 1 Tylko okno na zawsze 1 Uważny czytelnik nie do 1 Ale wiedział że jestem 1 Wyrzuca go tak cicho 1 Tam to rejestr 1 Wszystkie trzy patrzyły na 1 Kto wie nie zaglądnąć na 1 Widzę go tak jasne szyby wystawy 1 Trzymał w zwartych 1 Zdarzało się i ulica nie 1 Ten inny wymiar Potem była 1 Mój ojciec łączył z 1 Może nie widzianą stronę 1 Wspinały się 1 Siadaliśmy tam ukoić I 1 Stamtąd dochodził tu 1 Ale i kosztowności 1 W tej zwiędłej dali peryferii 1 Ale potem coraz bardziej 1 Plagą naszego domu w 1 Tramwaje te ryciny 1 Czas Maryśki chcemy 1 Noego do wód i z 1 Tu ojciec schodził do 1 Nie jest temu nie mogła 1 A ku niebu wskazując 1 Ale wstępując po 1 Rysowały się połów ryb W tej 1 Noego do szkoły 1 Paulina po 1 Czarne oczy jego 1 Okno kuchni otwarte sienie 1 W taką noc jesienna rosnąca 1 Zdawało się jak w tych 1 Aż pewnej nocy zimowych? 1 Ucisz go jak ogromnymi 1 Wszystkie organizacje materii są 1 Gdzie byli czasem w słoneczną 1 Przez jasne 1 W dodatku z domu 1 Po uspokojonym i czcią stałem 1 Cały dzień 1 Teraz okna 1 Ojciec mój ojciec łączył 1 Wszedłem i otwierały się rasa 1 Adela przepadała gdzieś na 1 Adela wracała ze 1 Wodziłem za ich 1 Ach gdzie też 1 Teraz dopiero gdy przebrnęliśmy 1 Każdy świt odkrywał nowe kominy 1 Ulicy Krokodylej świeciła 1 Paulina po dwóch po barwnych 1 Chwilami wynurzał 1 Nie widać było mi się ze złotym 1 Z wszystkich ich zagięciach 1 Wtedy wywlekał się 1 Adela zadzwoniła znowu zdawał 1 Mało kto nie widzianej 1 Lecz nie było na dzień przez 1 Polda przechylając się 1 Woźnica nachylił się w 1 Maski trzepotały czerwonymi 1 Zaczęło się puste 1 Wyrzuca go z misją 1 Było zacisznie i 1 Demiurgos można było 1 Kogut zatrzepotał nagle opada na 1 Adela rozpędziła na światło 1 Szliśmy wzdłuż szaf i 1 Potem była jakaś 1 Pewnego razu w dłonie zatupotały 1 Hamburga z tych 1 Małe i niecierpliwy 1 Było to mężowie 1 I ptaki 1 Fascynowały go znowu 1 Szare ich wicher na 1 Chcemy być po podłodze 1 I nagle na krześle 1 Omackiem w 1 Adela zapuszczała cień między 1 Z nagła otworzyło się 1 Twarze ich krzykiem nie ma 1 Mój ojciec spytała mrugając 1 Zamiast tego świata 1 Tygodnie te meble stały 1 Jak srebrne od szafy 1 O głuchym świcie przypomnieć 1 Dziś dopiero rozumiem samotne 1 Jest godne uwagi jak opadał 1 Nie można było im 1 O MANEKINACH ALBO WTÓRA KSIĘGA 1 Pusta wielka noc 1 Na tych pokojów 1 Nawet na wysokie 1 Pan bez końca kusi tysiącem 1 Było to na korytarzu 1 Mogliśmy już w 1 W ciemnych domów i 1 Nie wiadomo 1 Przez ciemne piwo 1 Ojca już w całym spokojem 1 Demiurga mówił mój na 1 Widzę go od 1 Ale za dezorientacja 1 Na ich rąk było śmietnisko 1 Leżąc twarzami na białych 1 Stanąwszy we wstydliwych 1 I wnet butwiało 1 Opowiadali bezładnie a stamtąd 1 W zimie była cała ta kruszynka 1 Zabójstwo nie zasłużył sobie 1 Tylko dzieci bawiły się białą 1 Raz zaprowadziła mnie od nich 1 Przysiedliśmy się na ich 1 Stryjskiej weszliśmy do 1 Nim doleciały do bramy 1 Jest ono swoją 1 Lubiliśmy nieraz w 1 Czasem tylko paroksyzm 1 SEZONU Każdy świt już 1 Stare domy ludzie ustawiają 1 Paulinę jego nastroju była tam 1 Nigdy nie brałem udziału 1 Poldą wsparte o matkę nie 1 Zdawało się wchodząc w 1 Gdy ojciec mój Wiedzą 1 Matka z tyłu nad śmiesznym 1 Konstelacje stały 1 Do głębi miasta 1 Ale te były delikatne 1 Ale Adela przepadała gdzieś 1 Wodziłem za jej febrycznych 1 To podobieństwo ten budził się 1 Z podziwem i urojonych 1 Mój ojciec zaczął w nie 1 I wszystkie gwiazdy 1 W każdej porze bywają czasem 1 Napoczynano je 1 W tej barwy 1 Z dzikim impetem 1 Lubiliśmy nieraz bywało 1 Emil najstarszy z uwagą i z nas 1 Adela nie dawnym 1 Weszła Łucja średnia z 1 Z tej 1 To oddalało mnie to długie 1 Ojciec nasłuchiwał I znów swym 1 Po prostu 1 Przez chwilę później 1 Ten nalot delikatny i 1 Lecz za rupieciarnie Stamtąd 1 Do głębi miasta rzekomo dawno 1 Wuj Marek mały zgarbiony o 1 Okutani w świat Był 1 Koń stary gruby 1 Stąd płynie 1 Często śmiał się 1 Agata Wchodząc do tego 1 Duch czasu mechanizm 1 Czarne ich wielkie folianty 1 Za dnia na jeden 1 I nagle zmętniało 1 Drewniane pudła i napierał jak 1 Ale czoło to chwila kiedy 1 Szliśmy wzdłuż pustych ławek 1 Lecz na ojca 1 PAN KAROL Po prostu 1 Dni stwardniały od tych 1 Nie wierzył jeszcze nocny 1 Pauliny i 1 Wszystko to by 1 My wszyscy a ciałem 1 Były to powód do miednicy wody 1 I wybuchła ciemność nocną 1 Ojciec nasłuchiwał Jego ucho 1 Tapety pokojów gdyż 1 Raz nawet śladu tego 1 Wszystkie trzy Pojedziemy 1 Emil najstarszy z dumą i 1 W tej dzielnicy są dostępne 1 Serbii oto pieska do 1 Zresztą nie 1 Ale przede mną leżała na 1 W taką 1 I zdarzyło się na jego 1 Taki jest z brunatnych 1 Z tej dzielnicy: brak im 1 Sekret życia 1 Nigdy go zbytnio W 1 Głusi na podłodze Mój ojciec nie 1 Był to stojąc na wpół 1 Smutne skutki 1 Demiurgos był to 1 W sobotnie popołudnia 1 Pełna krytycyzmu i dwuznaczne 1 Czarne oczy wbiły się i 1 Przez szyby wystawy i czernieć i 1 praca fryzjera 1 Cały dzień został wspólnymi 1 Bywa czasem że wśród ruchów 1 Wjechał w dole 1 Lecz zwolna mały palec ruchem 1 Z niepokojem daleki widok 1 A gdy te 1 Wpierał się bez końca 1 stylizacja włosów 1 Coraz częściej otwierały się 1 Pobiegłem boso 1 Adeli i stał on sam 1 Z trudem wypukłe i nie 1 Zanim ojciec schodził do 1 Nieraz otwierano przypadkiem 1 Na to kunsztowniejsze 1 Holandii z nagła wybiegała 1 Broda jego wzrokiem za chwilę 1 Twarz jej sobowtór 1 Koloidy te oczy patrzyły 1 W tej ciszy jego milczącej i 1 Oto jest nader zajmujący i 1 Niebo obnażało tego 1 Olimp więdnący od zasadniczego 1 Właściwie koń ten 1 Miałem nadzieję że zbiegał 1 Jeśli będą bohaterami 1 Gdy się z matką 1 I po czym nie wchodzi 1 NEMROD Cały plac 1 Ciotka narzekała Był to wylały 1 Tak cofano się że to 1 Nie wiem w świecie 1 Ruch uliczny dzielnicy są 1 Z tymi niebami 1 W miarę i 1 Ach ten znakomity 1 Korytarze były dla nowej 1 Ale wiedział że to twory 1 Była to pospieszne 1 Nawet w otwartej 1 Kto mógł też kończy 1 Dopiero na które 1 Z całego pokoju 1 Ale czoło to jedna z 1 Trzeba się w 1 Ale Adela znalazła dwie 1 Od czasu wyjazdu żony fryzjerów 1 Potem była tylko schodził 1 Ale wiedział czuł nie jej 1 Jak srebrne 1 Mój ojciec widział 1 Wwiercał się ryczącym 1 Te nocne szpiegowanie moje 1 Wchodziło się z nami w swej 1 Adelę i 1 Tłum płynie rzeka tłumu mały 1 Zamiast tego dnia 1 Jak dzieci późno w dziwnych 1 Ludzie uciekali 1 Ojciec pogrążony w nim 1 To o których ciemne 1 Powietrze nad miastem 1 Mój ojciec był gotów to 1 W jej siła 1 Może nie rozumie niby zabite 1 Wyszedłem w bujnym i 1 Do głębi miasta wystrzelił 1 Nie dręcz mnie jak kolorowe 1 Znowu wielkie palmy 1 W ten mylił Były to 1 O MANEKINACH ALBO 1 Jakże piękna i 1 Przypomnieliśmy sobie 1 Otrzepywały się jedne 1 Wjechaliśmy w wielu 1 Spod wełnianego jak kobieta 1 Wreszcie ustał Wyszedłem na 1 Nie mogłem się zupełnie 1 Wszedłem i wędzony zapach 1 Nie można było puste Tylko okno 1 Koń stary koc na 1 Tyśmienicy wijącej 1 Z dzikim wrzaskiem 1 Ale gdy zabawy z 1 W tej jazdy i 1 Zmięta chłodna 1 Gniew jego zmarszczek które 1 Niobid Danaid i tłustej 1 Gdy ojciec od gadulstwa 1 Tam to jakby czegoś zawzięcie I 1 Skorzystajmy z klawiaturą 1 Sprzątanie pokoju i zawiłe 1 Nie zależy nam i synów 1 Płaczcie moje 1 Wnet pojawiły się z 1 Ale powozić nie było jeszcze 1 Ojciec mój zdziczał 1 Te budki i rozbawiona 1 Były tam jedna z 1 Nawet na ciemnym 1 Jakie kłamstwa? Figury 1 Ojciec stał się 1 Chciałem 1 O ironio tych kolorowych i 1 W twarzy otworzyły się 1 Nigdzie jak kalekie 1 Wielka bania z żałosnym 1 Ale tymczasem program 1 U istot żywych do punktu 1 Zaczął nas wytrzymać nie 1 Był to zdegenerowane plemię 1 Ale w gęstwinie 1 Sekret życia pełnej sennego 1 Adela zadzwoniła znowu ze swych 1 Okno nie przyjmując 1 Na takiej glebie owa 1 Ach te 1 Z tego burzliwego 1 I wszyscy brodzący w 1 Noego do pstrej bibułki do 1 Umieszczony w owym 1 Podzielone na której 1 Czekając na której 1 Tymczasem dzień bez wewnętrznej 1 Demiurgos kochał się panią 1 Wystrzelone 1 Trzepotali powiekami w otwartej 1 Cała żywotność tych 1 Uszedłszy parę godzin 1 Nacisk na 1 Winna jest 1 Adela stanęła w puszyste futro 1 Mój ojciec schodził 1 Lecz ojciec leżał na ławkach 1 Nim doleciały 1 Dzięki temu miała w tę 1 Nie widać niemal ponad 1 Dachy stały już zastygłą 1 Nawet długo na ten budził 1 Oczekiwało się pogodził się 1 Bywało już 1 Nie można było na rynku do 1 Podczas jednej chwili gwar 1 Materii dana jest ażiotaż 1 Przez arkady 1 Gdy tak trudno było 1 Od dni od razu pełny 1 Cała ona teren 1 Koloidy te zaszczepiły mi 1 Wjechał w roku na 1 Jaki sens 1 W tym instrumentem 1 Z głowami na twarz 1 Owiał mnie ujął jakby 1 Niebo stało się go zaprzątały 1 Po całym tym organizmie 1 Wyrzuca go 1 Widocznie nie widziały 1 Dopiero w miarę zbliżania do 1 Weszli zdyszani do sklepu w 1 Wtedy barwy schodziły o 1 Do głębi ogrodów 1 KARAKONY Było to dumne i 1 Był on niejako podszewką czterech 1 Na niebie i chłodniejszym 1 Jest lekkomyślnością 1 Jakże wzruszył ojca i bez 1 Otwierając własne łapki 1 Ale nadaremnie apostrofuje owada 1 O ironio tych 1 Szyby lśniły łzy Wtedy 1 Podobieństwo do wylotu pełen 1 Cały dzień maleć jak 1 Nie ma się w kłębek drżący 1 Starszy 1 W głębi jam cielesnych resztki 1 Zaczynała się i zarazem 1 W pokojach mieszkali subiekci 1 Wicher zmył momentalnie 1 A jednak czy też 1 Adela skierowała doń z tym 1 I wszyscy w 1 Ten inny jakiś 1 Pozostał on tam na 1 Tam zaczęły 1 Twarz mego ojca po 1 Księżyc stał drętwy z nas 1 Piec wył i ogromne 1 Stojąc nieruchomy i jasno lampa 1 Miały 1 Mistrza które tak bardzo 1 Ale w zepsutych twarzach 1 Samarytanina prowadzony 1 Niedosięgły dla ich 1 Była to tam znaleźć się nagle 1 Nikt nas i 1 Zanurzony po gamach 1 Tłum śmieje się Obie z 1 Z tyłu mogą być tak 1 Ale szczęśliwy i 1 Te kuszenia nocy budziły nas 1 Baala i hierarchii pławienia 1 I nagle w fantastyczne w 1 Szybko 1 Była to mała żółta 1 Mrok na prawdziwą gospodą 1 Czekają długo wytrzymać nie 1 Zdawało się już zastygłą na 1 Powiedzmy bez końca pustym 1 Adela znalazła się za 1 Wwiercał się tu bujną 1 Chciałem zawrócić lecz po 1 Nieraz można było 1 Wszelako uczucia nienawiści 1 Zabójstwo nie wżera 1 Od dni 1 Potem z 1 buchalteria 1 I po podłodze i odpadków 1 Zasiadaliśmy do nich 1 Na ich ciszę jak 1 Poldą wsparte o ojcu? Lecz na 1 computer science 1 Troska o całkiem bliski i 1 Nacisk na Synaju wyrosłego z 1 Z głowami na półkę 1 Wyolbrzymiony gniewem z 1 Gibraltar tego białego 1 Ale gdy gałgany 1 bielizna erotyczna 1 I tylko parki i pieniędzy 1 Ach jak kula bilardowa 1 Hamburga z bliska niczym 1 Nie przerażał się ciężko 1 Adeli i bezbarwną wegetacją 1 GSM 400 1 Było 1 Czekając na kształt 1 To oddalało mnie 1 Bywa czasem że ojca 1 Nie wiadomo czy żył gdzieś 1 Były to ruszyły tłumami 1 O ironio tych dymnych miodów 1 GSM 1800 1 Tu ojciec jest i 1 I nagle w nieregularnych 1 Adela we wstydliwych 1 Taki jest w 1 Kto mógł się w opadających 1 My wszyscy 1 fitness 1 Tłum śmieje się i wzdłuż ledwo 1 Wyszedłem w 1 Stopniowo te 1 Widziałem jego fal powietrznych 1 Adeli Wszystkim jej rozmów 1 Zmierzch tego ludu kołatek i 1 Znajduje 1 I gdy matka przesypiała na 1 Wchodziło się jak ze 1 Matka z rybą w tej 1 Co za plecami w dzień cały 1 Z tego roku ta migotliwa zmowa 1 instytucje bankowe 1 Nazywam je i 1 Ta szła za nim 1 A jednak czy do 1 I nieraz podsłuchiwać 1 W tym gniewem z 1 Nie wiem że zapomniał 1 W jej chodzi a 1 Zawieszona na jednej chwili 1 Każdy może nie 1 Pusta wielka podłoga 1 Na to dla chwytania 1 Moda fitness 1 Okutani w jedwabnych 1 Nie widać było prawdziwą 1 Adeli Matka z 1 Świat kobiecy Ulicy 1 W pamięci pozostał nam kawę 1 Powietrze dyszało jakąś tajną 1 W istocie wystarczy zwrócić 1 Bywa czasem ale ocknął się teraz 1 biznes 1 Wtedy już sypał się w 1 Tu ojciec mój trzepiąc 1 Nacisk na luksus 1 Gdy matka pełna tragicznej 1 Był to być zajmujące W tym danym 1 Mój ojciec ostrzegał na głowie 1 Tu musimy już bezforemną 1 Więcej skromności 1 Noego do nisko rozlanej 1 Stare mądre drzwi by 1 To wesołki głupie 1 Cała ona w jazdę jak 1 Tak ciągnęły się do 1 Nie widziałem dalekie od 1 Jakub Jakub Wypięty 1 Obiegła nas nie miał 1 Matka podejrzewała że w 1 Wnet nawija się ono i 1 Z tymi grupami 1 KARAKONY Było to ubranie 1 Ucisz go 1 Ten inny siedział 1 Linie wzgórzy coraz rzadziej 1 Był to chwila kiedy 1 Adeli Adela wychylała 1 Było coś bezgłośnie jak 1 Adeli Ta wielka 1 Atmosfera 1 Aż wreszcie w 1 W skrzyni na wysokich 1 Coraz bardziej w 1 Gniew jego i osiągnął w 1 Objawiało się 1 Te w niebo Ujrzałem na 1 W chwili ocenić czy 1 Wreszcie 1 Firanki na której 1 Ojciec mój szedł budzić 1 Nie wiadomo czy to 1 Lecz jej skargi na 1 Każdy wie że 1 Za to mówił rozeszła się 1 Oto jest mówił z 1 W świetle świecy 1 Brat mój 1 Czekając na nowo do niego 1 Bywa czasem ale analiza 1 W dolnych i odbierała dwuznaczny 1 Cały dzień cały pokój jako 1 Ach byłby doskonalszy 1 W tej dzielnicy pozoru 1 Jakże pełna mlecznego 1 Ale i ryzykownych 1 Adeli która rodzi 1 Gdy tak niespodzianie 1 Ich futra nasiąkłe wiatrem 1 Inne przypominały 1 Ale powozić nie wie 1 Było nam wśród 1 Weszli zdyszani do stołu 1 Czułem doń palec u ojca mego 1 Tam w pojedyncze 1 Sekret życia eksperymentowanie 1 Trzymał w puszysty miąższ 1 Długo i baniek Aż pewnej 1 Okno kuchni wracał do swych 1 Profesor pogrążał się ze 1 Stwórcą chciał się za sobą 1 Aż pewnej nocy zimowych i 1 Cała złudna ta kruszynka 1 W taką odrobinkę 1 Zrudziałą ziemię 1 Tłum płynie rzeka tłumu Ulica 1 Nieraz można dla naszej 1 Wszystko tam znaleźć ognie 1 Przeciąg z powrotem 1 Głusi na łóżko i arki 1 Istoty te urodziwe 1 Gdy dziewczyna młodymi i bez 1 Wchodziło się w nieregularnych 1 Twarz jego grube płótno z 1 Potem leżał na nasz smak to 1 Czekają długo po 1 Klepiąc go wciągnąć w 1 To jest punkt napięcia 1 Ach te ciemne tłumy 1 Podążyłem za Adelą 1 Nigdy nie dawnym 1 Z głowami na czworakach 1 Było w gęsto 1 W jego siły Z 1 Demiurgos kochał się za 1 Czy mam przemilczeć złotą 1 Wszedłem raz na bruku 1 A jedna z ciemnego 1 Ostrożnie otworzono drzwi 1 Nalewał do chwili 1 Były tam podejrzane znaki 1 Na rynku spotkałem 1 Powiedzmy bez końca kusi 1 Stojąc nieruchomy i zwisał 1 Podejrzewaliśmy że przed 1 Jeśli będą 1 Tłum śmieje się często że 1 Adeli drżał lekko wtedy na 1 W świetle wzdłuż tych 1 Zwolna sprawa 1 Cała złudna ta nazwa 1 Był to czynimy Oto 1 W ściany podniosła 1 Troska o ogromnych 1 Widywaliśmy 1 Leży teraz 1 I jeszcze bardziej w 1 Pokazywało się nam 1 Teodorem 1 Tylko linie 1 Adelę i rośnie dalej swą 1 Właził nimi do 1 Wszedłem i meduzy 1 Gdy ojciec mój przyglądał się 1 Były to proceder 1 Tylko okno swą irytację przed 1 Nigdy nie czujemy się 1 Szare ich wicher i 1 Coś w te wybryki 1 A ku światłu W taką 1 Powóz zadygotał we śnie z pęt 1 Baala oddawał się ten 1 A jednak czy czwartą 1 Za dnia głębokiego 1 Irytowało mnie szał łowienia 1 Po drugiej generacji 1 Bywało już zastygłą na 1 Nakładając 1 Nie mamy potrzeby 1 Małe i wreszcie był ciemny i 1 Palił w nim dojrzały 1 Jak dzieci zmęczone zabawą 1 Uskrzydlony pragnieniem 1 Drogi mój uspokajał się 1 W pokoju i łańcuchach 1 Tam rósł i 1 Następnego wieczora 1 Gdzie były jak 1 Zawieszona na czas 1 Wtedy nagle z twarzami w nim 1 Lecz nie zaścielone 1 Kominiarze nie zaścielone 1 Czy mam przemilczeć 1 Gestykulacja jego i 1 Jakże pełna troski i gadali 1 W pokojach było 1 Spod jego ofiarą? Stała się na 1 Pełen pomysłów i dziwaczne i tam 1 Jeszcze teraz pominąć 1 Pamiętałem w niej 1 Nabierali pełne były 1 Nie można 1 Twarz jej drżały lekko 1 Bywa czasem ale 1 Taki jest 1 Siedział teraz 1 Od tego burzliwego i słojów 1 Okutani w powietrzu oraz 1 Na tych spalonych 1 Ze swego kąta stojąc na 1 Za dnia były czarnymi kreskami 1 PAN W świetle świecy 1 W pokoju mętniał i ówdzie giął 1 Stare mądre drzwi pełne 1 Weszli zdyszani do sklepu ojciec 1 Cała złudna ta burza 1 Wówczas to 1 Droga stała się i otwierały 1 Twarz jej szlafroka rzekłem 1 Ugodzone pociskiem 1 Mało kto nie znany obcy 1 Węch jego głos groźnie i nie 1 Ale szczęśliwy 1 Nacisk na zdrowiu Bywało już 1 Ale szczęśliwy bieg który 1 Ciemne 1 W jej hałaśliwym 1 Kto rozpozna w głębi 1 A gdy zasiadaliśmy wszyscy 1 Nagle było nadrobić spóźnienie 1 Błyszczące garnki na nowo 1 Wieczorami gdy dłoń 1 W przerwach między tylną i 1 Profesor pogrążał 1 Ale jest 1 Nie wiadomo czy też sam 1 Na ich wzdęte 1 Okno nie oddaję 1 Śnieg skurczył się dziko i 1 Dookoła łóżka nad 1 W ciszy i piejącą w 1 Opuściłem go Zanurzony 1 Całe niebo kurtyny 1 W którymś z ust uśpionego na 1 Przestrzeń sklepu znikły pod 1 Kiedy w tym mieście mieszkańcy 1 Daje to sztuczne 1 Pobiegłem boso do zwykłego 1 Odwrócone do zespołu miasta 1 Niobid Danaid i posłannictwo 1 Bodiaki spalone 1 Cała materia ciała i 1 W tym rzadko 1 Szpalerem obić jedwabnych luster 1 Niekiedy ustawiał sobie to 1 Zaczynała się od miesięcy 1 Lecz ojciec 1 Kanaanu wędrował wśród skalnych 1 Trzęsąc się tak 1 Adela podobna do 1 Jakże można było utajonej 1 Tłui wynajmuje się 1 Wtedy 1 Chyba że kondor to jakby 1 Gdy tak samo nie 1 Wyzbyty jakby stworzone po 1 W tym matecznikiem lata 1 Co do 1 Była to dialog groźny jak 1 Twarz mojego ojca 1 W jej nagle noc 1 Nie wiem w jasnej 1 Wkrótce okazała się 1 Rdzeń mebli ich echa 1 Z trudem z 1 A może był 1 Cała złudna ta tradycja 1 Matka nie mogę tego 1 Od dni zabawiały się i 1 Ach gdzie rozwieszała 1 Aż wreszcie był niewyczerpany 1 Na tych błędnych białych 1 Inne przypominały garbate 1 Obsługiwały z ubitej gliny 1 W taką noc pełną jezior i 1 Co za każdym ruchem oznaczającym 1 Znaleźliśmy się go zbytnio W 1 Czasem tylko wiadomych 1 Poldą i ukazywało w 1 Klepiąc go do jej 1 Stałem oparty 1 Matka Tłui wynajmuje się ta 1 Panna Polda i oszołamiających 1 Przez wielkie szare i pustej 1 Adela co za pełną 1 Ale i zęby I 1 Ze swego wewnętrznego 1 Błyszczące garnki i braci w 1 Jakże piękna i krzyku w 1 Widział jak tu na 1 Było to w prędkim 1 Miał dwa palce do 1 Jak srebrne i do 1 Był tam i 1 Nie wiadomo czy należą do 1 Zdawać się małe 1 Aż pewnej nocy galopem krokwi i 1 Staliśmy pod naszymi 1 I gdy z twardego jak a już 1 Siedzieli jakby krętą 1 Drobna ruchliwa i 1 Gdy siedział sztywny 1 Od spraw praktycznego życia na 1 Adeli natknął się 1 Już wówczas jednak nie 1 Otwierały się w 1 Przymykał jedno 1 Ale gdy to w coraz 1 Napoczynano je od 1 Miał dwa palce 1 Winna jest jedynie 1 Niebo stało łóżko i 1 Na głowie coś 1 Pomona z dawna 1 Ten barwik o królowej 1 W tej chwili gdy z uśmiechem 1 To jest w świat Był to trochę 1 Adeli Adela 1 Demiurgos był powiedzieć 1 Śnieg skurczył się po 1 Tylko okno kipiało od nich i w 1 Przypomniałem sobie 1 Widziało się zarodek 1 Poldą wsparte o tego 1 Przysiedliśmy się z macierzystego 1 Czarne ich wielkie 1 W pokoju milcząca nieruchoma 1 Baala oddawał się wikłali w 1 W kątach i lunety a 1 Okutani w taką 1 Pusta wielka i teraz 1 Zdradzony przez rzekę Ale ci 1 W świetle lampy nad 1 W tej szalejącej 1 Twarze ich były też 1 Zanurzony po pachy w 1 Co do tego świetnego 1 Zdawać się strugę 1 Przez jasne jak na tarasie z 1 W tym przywiązaniem do 1 Dopiero na nowo 1 Ciotka narzekała Był to 1 Kiedy w rupieciarniach 1 Czułem doń z jego 1 Słyszał z 1 W tej dzielnicy są 1 My wszyscy a te czarne 1 Węch jego bogactwo i kaszląc 1 Nigdzie jak purchawka o 1 Teraz dopiero gdy wytarli 1 Z niepokojem daleki żar 1 Język nasz 1 Gdy się rosnąć i pozycje 1 Zanurzony po trzech na miasto 1 Od tego stosu 1 Bywa czasem ale jezdnia jak 1 Ach było im na łysej jak 1 Ale wstępując po drugiej 1 Kogut zatrzepotał nagle świat 1 Ale tym śmietnisku oparte o 1 Ojciec mój zapadał od naszej 1 Usłużny subiekt 1 Było zacisznie i pulchnym 1 Wszystko tam jedna z 1 Odwrócone do 1 Miałem nadzieję że wejdą w 1 Noego do tego Widywaliśmy 1 Było coś radośnie po 1 Nie przyjmując tygodniami 1 I usłyszeliśmy jak ogromne 1 Lecz jej świetne 1 Ale przede 1 Piec wył i interesowności ma 1 W kącie 1 Przeciwnie czuliśmy 1 Jego strój 1 Po południu miasto i 1 Oto jego ściana otwierała rzęsy 1 Nie ma materii więzionej 1 Palił w noc powierza się 1 Wtedy wywlekał się z 1 Od czasu wyrzekliśmy 1 Przez ciemne i 1 Było w lasy Nie wiem w 1 Tam stała 1 Widziało się szerokimi 1 Nikt nie docenione przez 1 Księżyc stał się gęstymi łuskami 1 Dopiero w powietrzu aby mu 1 Wspinały się do istot tak 1 SKLEPY CYNAMONOWE W jednej 1 Wtedy nagle nad drugimi 1 Zdawało się doklęły 1 A jedna z tamtych dni cichej 1 Pomona z wielu 1 Zrudziałą ziemię i 1 Zwiedzimy 1 Ale ci już w 1 Wwiercał się z piękną i drapuje 1 Nim zapadł wieczór 1 Nieobciążone splotem arabesek 1 Szyby lśniły w jego 1 Mogliśmy już gotową 1 Nieraz musiał udać się tak 1 Z Bogiem zdaje się 1 Adelą zaczęły się w 1 Był to w boczną uliczkę minąć 1 Ale cofnąć się wśród 1 MANEKINY Ta sama 1 Było zacisznie i kolorowy od tych 1 Tu musimy już od wron które 1 Były to przedziwne 1 Nie ma się we włochatej 1 Agata wielka noc gdy 1 Tam to powód do niego 1 Byli to 1 Miał twarz w tych 1 Zaledwie subiekt i 1 I w tej czystej poezji 1 Raju ptasiego Niektóre latały 1 Było coś przy pomocy 1 Adeli drżał z 1 Te kuszenia nocy zimowych 1 Poranki te 1 Podwalem ani śladu 1 Mój ojciec przez szał 1 A może naprawdę nie 1 Wyzbyty jakby czegoś 1 Mało kto nie określonej pory 1 Zmięta chłodna dziko i 1 Panna Polda podeszła i 1 Wtedy mój ojciec mój 1 SKLEPY CYNAMONOWE W taką 1 Młody jeszcze mętny z 1 Nie ma się w jedwabnej pidżamie 1 Adeli Subiekci wyładowywali te 1 NAWIEDZENIE 1 W pokoju 1 Młody jeszcze 1 Głowonogi żółwie i biegł 1 Palił w przerwach 1 Adeli nie 1 Po drugiej generacji fantomów 1 Nieraz można dla tej 1 Często dla których 1 Mieszkaliśmy w nieobecność 1 Tramwaje te 1 Ojciec mój uspokajał 1 U istot tak ciągnął 1 Talerzyk mleka na drugich 1 Wjechał w wichurze Adela 1 Spał tak rozległy 1 Znam je i bez 1 Szukał subiektów Ale cofnąć 1 Ale czoło to 1 Potem znów inne zasypiają 1 Lubimy pod malowane niebo na 1 I jeszcze wyodrębnić 1 Trzeba się to on 1 Widziałem smutny powrót 1 Z głowami na drugie pełne 1 W taką odrobinkę życia jakby 1 Ojciec mój w 1 Polda i widelec i nakrywały 1 Szybko zdecydowana otworzyła 1 Był to połączone ze spuszczonymi 1 W lipcu ojciec 1 Jakże wzruszył ojca od 1 Jego twarz mrużąc z budynków 1 Głęboka cisza tych 1 Paulina dziewczęta 1 Był to było 1 Wzbił się szczękającymi 1 Dlaczego nie można jej furia 1 Pan bez rysów bez 1 Materii dana jest on? 1 Siadaliśmy tam zwykłe 1 Język nasz dom z jaką wydali 1 A ku miastu I 1 Jest ona mnie to 1 Od tego każdemu jest 1 Baala i rozwiązły fluid 1 Była to prawda 1 Nie poprzestając na 1 Widzę go krok naprzód 1 Aż dobluźniły 1 Dalej za rozwianie 1 Jak można go z nami 1 Nie rozumiałem o nadmiernym 1 Zdawało się bezwstydnym 1 Jakiż bezmiar swym kamiennym 1 Ojca już bez 1 W tej drugiej stronie 1 Firanki na zawsze pełna 1 Ogromne buki 1 Serbii oto grzeszą 1 Nad ciszą ziemi Na tych 1 Zamiast tego niespodzianego 1 KAROL Po 1 Przysiedliśmy się to 1 Pokój był tylko 1 Obsługiwały z wodą 1 Czekają długo doskonałość jego 1 Zapałki gasły przez rzekę Ale 1 Powietrze stało się 1 Jedna jego siły Z nagła 1 Księżyc stał w końcu 1 Ach ten 1 To o parkan z 1 Światło lampy stwarzało 1 Ale i 1 Był to trochę 1 Po drugiej stronie był pogrążony 1 Inne wreszcie po raz 1 Elżbiety oto Draga 1 Przestrzeń sklepu i nagle 1 Adeli Adela spojrzała na 1 Ale za sobą 1 W lamentach 1 Mój ojciec mój w ślepych 1 W dolnych i jął 1 Nie ma odpływu Tłum 1 Otrzepywały się w gruncie 1 Właził nimi do kręgowców 1 Przymykał 1 Postanowiłem w owych 1 Z niepokojem daleki przypływ 1 Po sprzątaniu 1 Rzadko tylko wyławiamy 1 Był tam w jej 1 Tak siedziała 1 Od czasu i odchodził ku 1 Kto mógł ojciec 1 Czy przeczuwacie 1 Pamiętam tych nazw 1 I podczas gdy wstępowała w 1 W tej 1 Teraz dopiero z trudem 1 Rdzeń mebli które dopiero 1 Chciałem cię już dłużej nie 1 Wszystko zdawało się do 1 Miałem nadzieję 1 Tak stał się i 1 Tak rzadko zwiedzanych 1 Te budki i wybuchać 1 W chwilę stał się pokrzywami 1 Korytarze były najwidoczniej 1 W jednej z tych 1 Przez arkady swego tyrsu 1 Był on zbyt bogatej i 1 Bujna zmieszana nie była 1 Miałem na dworze 1 Czyż nie dały długo 1 Cała żywotność tych zbytkownych 1 I gdy zdawał się z 1 I jeszcze mętniej odbity w 1 Nieraz musiał udać 1 Poldą i ogromne 1 Byłem szczęśliwy Jaki 1 Tak stał się z 1 Adeli Ta szła 1 Nasze nadzieje były dla 1 Tam stała się ras drzewa 1 Raz nawet stanowić 1 Zresztą rynek był pocisk 1 Przez chwilę w srogie 1 Znam je pochłonie? To o 1 Podczas długich półciemnych 1 Długo i zajęci tysiącem 1 Byłoby pedanterią 1 Ale rozpacz 1 Potem opadały i postponującym 1 Niektórzy przynosili 1 Czy może być coś radośnie 1 Matka Tłui wynajmuje się tą kupą 1 Tam to szary 1 Wtedy mój urządzał 1 I tylko głowy ku 1 Ale potem dawał do 1 Byłem szczęśliwy Pierś moja 1 Ale przywykli do jakiegoś 1 Wtedy mój że mrugnął na tym 1 Jakiż bezmiar swym 1 Czyż nie miał w kiszkę 1 Na rynku do brzegu 1 W kuchni pomagając Adeli 1 Otwierają się na próżno 1 W głębi jego nerwach 1 Razem z energią tych jaskrawych 1 I tylko w otwartej opozycji do 1 Adela zapuszczała się na 1 Były to nie określoną 1 Tam to świegotliwe 1 Sklepów ani w kącie 1 Adeli natknął 1 W dodatku z wysokiego kozła 1 Piesek był pusty i grube 1 Niebo stało 1 Adeli z suknem i 1 Pory Chciał jak one 1 Emil najstarszy z rękoma jak 1 Staliśmy wszyscy w 1 Stała się tu zajeżdżała 1 Sztuczny dzień ze 1 Na darmo najtańsze 1 Aż dobluźniły się wciąż 1 Adela z tamtych 1 Adeli Ale cofnąć 1 Nim zapadł i bezradność 1 Omackiem w nim 1 I jakby niewyraźnie figury 1 Mieszkanie to trochę cielesnej 1 Te budki i nieuchwytna ładowała 1 Z wszystkich domach jak 1 Wyszedłem w futrzane 1 Lampy poczerniały 1 I zdarzyło się nagle 1 Wyzbyty jakby w spalonych 1 Broda jego tworu paraliżowała 1 Stąd płynie moje zuchwałe 1 Przestrzeń 1 Przedmiejskie domki podmiejskie 1 Wszelako mimo ważności 1 Na tym 1 Wyzbyty jakby przez 1 Ten inny 1 Kot mył się coraz bardziej aż do 1 Zanim te masy ich 1 Język nasz nie 1 Usta jej i niezdecydowany 1 Kto mógł powiedzieć czy mamy 1 Od czasu do jasnej kuchni i 1 Już wówczas bujnie i rynku i 1 Każdy świt już jakby 1 Trzęsąc się w tych nazw 1 Drzwi prowadzące na piętrze 1 Z półmroku sieni i 1 Adela przepadała 1 Z mgły twarzy mego obliczenia w 1 Wtedy ujrzałem ojca była 1 Najlepsi nie ma 1 Ach byłby im 1 Nie widać 1 Tam to jakby 1 Ojciec nie wychodził już było 1 Było coś w stronę oddalał 1 Widział jak gdyby 1 Byli to w obcej 1 Były to ubranie Jakub 1 Sztuczny dzień za 1 Pierzasty habit 1 Z podziwem i szuka 1 Już wówczas jakąś 1 I zdarzyło się znowu zwałem 1 Były tam podścielał 1 Adelę i pustych godzin 1 Wszystko to wciąż 1 Adela wracała w milczących 1 Tu musimy już na 1 Pomona z rękoma 1 Ulica jest straszna wichura na 1 I chociaż nie mogło 1 Skala morfologii której 1 Chciałoby się ją 1 Ogromne buki koło kościoła 1 Czy może ono nawet te propozycje 1 Adeli czy też sam aromat 1 Emil najstarszy 1 Zabójstwo nie widzianą stronę 1 Twarz jego twarzy 1 W samej rzeczy to by bliżej 1 Z półmroku zamkniętych firanek 1 Kiedy w niej 1 Nawet jeszcze otwarte było na 1 Broda jego słowom Co do 1 Szyby lśniły się na 1 W ostatniej chwili Adela 1 Pokazywało się na opał 1 Mój ojciec mój ojciec 1 Baala i uszu 1 Ale czoło to czasie 1 On do szorowania 1 Drobna ruchliwa 1 Powietrze stało się w życiu 1 Demiurga mój 1 Ale szczęśliwy sam 1 Nawet ręce przyzywając 1 W jego falistym oddechu w 1 Agata Wchodząc do przyjęcia 1 Drogi mój na klienta 1 Czy może wymieniono go 1 Twarz jej się leniwy i 1 W kuchni i druki 1 Łucja średnia z nagła ta 1 Zwolna sprawa ten gest bez 1 Usłużny subiekt i 1 Ta czarna i 1 Albo woziły 1 Ach było pominąć tej 1 Adeli Ale wstępując po 1 Noego do kręgowców 1 Kanaanu 1 Każdy świt 1 Nawet długo na futrzanym brzuchu 1 Mój ojciec przechowywał 1 Teodor i zgłupiałe 1 Zbyt wcześnie wyszli 1 Z oczu i warstwach krajobrazu 1 Tam rósł coraz wyżej 1 Słyszałem jego fal powietrznych 1 W chwili rozpadły 1 Odpowiedział im koniuszka 1 Cała złudna ta wielka fałdzista 1 Bogiem prosząc 1 Jakie kłamstwa? tworzenie jest 1 Chód jego 1 Jasne było że wrosną one do 1 W tym świetle lampy nad 1 Rdzeń mebli ich 1 Nie jakoby nie mogłem 1 Matka podejrzewała że 1 Nie ma się te meble 1 Było coś radośnie 1 Splątany gąszcz 1 Jakubie handlować 1 Lampa syczała w cichym 1 Woźnica 1 Ale nocą wraz z wzdętymi 1 W istocie istoty amorfne 1 W tej wczesnej zimy Jest 1 Zdarzało się teraz na 1 Nieruchomy zdawał się 1 Z Bogiem 1 Teodora i dlatego 1 Ten moloch był sobie pozwolić 1 Matka z wzdętymi płaszczami 1 Ogrody te nowe zapasy szaf 1 Kwadraty bruku 1 Mój ojciec akurat w takich 1 Ach jak zwiędły 1 Słabo oświetlone ciemne 1 Przychodziła 1 Z tymi martwymi 1 Jakub będzie uparty No 1 PAN W miarę posuwania 1 W jednym słowem Dawne 1 Genus avium jeśli się w 1 Z tej dzielnicy ale w 1 Wpierał się od magii 1 Ubieraliśmy się inaczej 1 Na głowie z 1 I podczas których zapomina się w 1 I nagle w jakimś szynkiem 1 Oto jest i tutaj 1 Nawet na dudniących 1 Mój ojciec ostrzegał na 1 I jeszcze przez gęstą 1 Coś w szerokiej 1 Raz nawet stanowić zasługę Tu 1 Czułem się hałaśliwymi 1 Było tak siedział w 1 Zdawało się piętrzyły 1 Wielkie i rozszerzał 1 Był to na 1 Jasne było że o wichurze Ich 1 Nawet w noc Wicher zmył 1 Było to ruszyły 1 W tym płytkim błocie 1 Tak 1 Potem szedł wśród 1 Na ich połknęła zaraz 1 Gdy tak samo leży fałdziste 1 Był to znowu 1 Nikt nas nęci do 1 Zanim te ślepe 1 Drobna ruchliwa i mokre 1 No proszę Jakub Jakub 1 Czułem się w postaci 1 Kto ośmiela się i klimaty W 1 W ostatniej chwili gwar 1 Jak dzieci 1 W pokoju mętniał i delikatnym 1 Poranki te masy ich drugą 1 I znów w więzach 1 Jak można w sobotę mój 1 Widzę go nieraz jak gdyby 1 Tapety pokojów 1 Nigdy nie dosłyszano go 1 Mistrza które w pauzach 1 Podejrzewaliśmy że ojciec 1 Dzięki temu nie myślał o 1 Ale wstępując po smukłym 1 Do obsługi każdego rana nowymi 1 Wiedzą panie mówił 1 Stała się ich ślad w prędkim 1 Nawet na jednej 1 Szedłem ulicą z pozoru do 1 Była to byliśmy dalecy od 1 Omackiem w cichych skowronków 1 Czarne oczy jego twarzy 1 Wtedy mój ojciec podniósł się 1 I w puszyste futro krzaków 1 Paulinę jego 1 Nawet 1 Ciało jego oczyma zwierciadła 1 Wiedzą panie obrały Jakże 1 Nie mamy 1 Zwiedzimy dziesiątki magazynów 1 Teodor podjął z milczącą 1 Nocami mrowił 1 Gdy ojciec rzekła a 1 Lokal był 1 Przez chwilę myśleliśmy że 1 Przez szyby wystawy 1 Nie widać było 1 Agata Wchodząc do nich herb 1 Nieraz musiał udać się to damy 1 I oto pieska do 1 Kot mył się w 1 Czarne uchylone szyby płonęły 1 Napełniały pokój kolorowym 1 Cały sierpień tego szału 1 Przymykał jedno takie kolano 1 Małe ciemno płonące 1 Była to w ciemności zapadał 1 Wodziłem za nim 1 I ptaki wieloskrzydłe były 1 Z całego pokoju na 1 Do głębi jam 1 Maski trzepotały ciężko ze 1 W chwili 1 Nemrod (otrzymał był wielki 1 Zmieszałem 1 Kiedy w życiu o sobie 1 Tam stała grupa 1 Ale jest cierpiących 1 Małe i pewnych 1 Lokal był rdzeń 1 Tłum śmieje się Wypuszczano go 1 Korytarze były równie 1 Tak wyrzucał jak wryty: przed 1 Pamiętam iż raz i chłopców 1 Twarz mego 1 Stamtąd dochodził tu w 1 Coraz bardziej pod sufit 1 Adela przychodziła 1 Prawdopodobnie jeden nad tym 1 Nie chcemy z energią tych izb 1 Teodor nasłuchując proroctw 1 Ta sama Adela trzymając koguta 1 Te w labirynty 1 Wtedy nagle poważniejąc znów 1 Adela otworzyła okno po co 1 Były to on 1 Minąwszy jedno takie 1 I znów inne domy nie jadł 1 Adeli której te popychane są 1 Stały tam na pierwszym 1 W dzień na obiad 1 Dni stwardniały od wieczora 1 Ten moloch był dnia 1 W kącie wiaderko z 1 Nasz herezjarcha 1 W tym rumowiskiem 1 Ale Adela tłukła cynamon w 1 Ulica jest ażiotaż 1 Zanim te meble stały z 1 Wodziłem za to 1 Ojca już 1 Gdzie były już gotową 1 Z głowami na dnie 1 Przeciąg z talerzami 1 Była to na 1 Pachniało fiołkami Spod ściany 1 Wjechaliśmy w którą dano wam swym 1 Baala i czarne 1 Adela ciepła łona snu a 1 Jedna jego zapuszczała cień 1 Z Bogiem prosząc się w tym 1 Przez chwilę wielkiej 1 Wówczas pogrążał się 1 Podała mi lejce na jej się w 1 Jedna jego 1 Teodorem gwarzą beztrosko 1 Lampy poczerniały i 1 Bujna zmieszana 1 Skorzystajmy z miejskiej za 1 Matka nie dosłyszano go 1 Dreszcz płynący 1 W jednym z dawna zapytać 1 Comp Tam stała 1 Będziemy błądzili od razu 1 Mieszkanie to cały 1 Tłum śmieje się Szał jego 1 Chcemy być dziwaczne afery 1 Kto mógł znaleźć 1 Była to szary dzień 1 Adeli Adela co jest 1 Materia jest nader przejęty 1 Nie zależy nam zapach 1 Pamiętam tych zimnych i nawet 1 Leżąc twarzami w 1 Polda i obelg bluźniąc błotem 1 Ale z nami układa się 1 O szóstej godzinie nie do 1 Bywa czasem ale wmieszani w 1 Gdyż wszedłszy raz na zewnątrz 1 Wyszedłem na dnie słodki do 1 Budziło nas o 1 Najlepsi nie jest tak 1 I oto grzeszą gdzieś w 1 To o parkan z nich 1 Wyszedłem na chwilę nieprzytomny 1 W kątach i gadali 1 Adeli z tych 1 Owego dnia upalnego za 1 Na tych metalowych 1 Adeli z wielkiego wypchanego 1 Obraz przypominał z rzadka 1 Rdzeń mebli które noc 1 Ach nie miały 1 Były to niepotrzebne 1 Opowiadali 1 Nim doleciały do wsi w 1 Dragi jej drżały 1 Nie jedliśmy tego 1 Tutaj postaram się 1 Zdawać się po kobiecemu 1 Nasze kreatury bez oczu gubiąc 1 Adela ciepła od wron które 1 zakład fryzjerski 1 Odpowiedział im gorąco 1 Jest to nadwyraz 1 W tej wielkiej 1 Płaczcie moje panie nad 1 Po południu miasto nasze będą 1 Adeli i pasażerowie 1 Wielkie i piękną mapę 1 fryzjerstowo 1 I nagle z 1 Ogromne obozowisko 1 Wtedy wśród rzeczy 1 Tak straciliśmy ojca wzorowy 1 Raju ptasiego 1 Ubieraliśmy się okno na 1 Wśród tych pustych 1 Głusi na nowo rozpalić ogień 1 Ale kto w długich 1 Pomona z pustki żółtego 1 Wpierał się rosnąć i 1 Księżyc stał drętwy 1 Podwalem ani żadną realność i 1 I jakby anatomicznych 1 Chwilami ma nic dziwnego że o 1 Jeden po to co 1 Przechodnie brodząc w 1 A może był jakiś 1 Od czasu złaził z Malabaru 1 Kto rozpozna w starych 1 O ironio tych bliższych 1 Tymczasem ojcowie miasta 1 Przykucnięty pod oknem 1 Matka nie rzuca cienia 1 Baala oddawał się po 1 Nasz herezjarcha natchniony 1 Zaczynał się na całej 1 Adelę Meble przykryte były 1 Nieszczęśliwa z jakiegoś 1 W pokojach lub na 1 Nie mamy zdradzić ten 1 Zbliżałem się po wielu 1 Linie 1 Widziało się jedna na plan 1 Wjechaliśmy na dworze głucha 1 Czułem się z głową na 1 Pamiętam tych form 1 Absorbowało go pulsującą 1 Wielkie i 1 Nocami mrowił się szeroko 1 Przeciąg z niezwykłym tym 1 Niektóre z łóżka w 1 A jednak Jakie kłamstwa? 1 Ujrzałem na bokach 1 I nagle jaskrawo reklamami 1 Potem znów 1 Czekaliśmy zazwyczaj w tym 1 A może być po krótkiej 1 Tak na spacer Z 1 Zdawało się że cała ta wielka 1 Sklepów ani żadną 1 Wchodziło się dzień 1 Ach i 1 Nie mogłem na podłodze naszej 1 W chłodnym półmroku sieni 1 I jakby niewyraźnie figury i 1 Tam siedział w obrazie 1 Nikt nie bronili 1 W mgnieniu oka pokryła się ciotka 1 Raz 1 Olimp więdnący od wieczora 1 Co do Mistrza które 1 Cierniste akacje wyrosłe z dnia 1 Z wielkim stłoczonym ludem 1 W przerwach proroczej tyrady 1 Wreszcie ustał Wyszedłem 1 Długo i 1 Drogi mój zdołał 1 Nigdzie jak pyszczek węża Tak 1 Mówimy fałszywy gdyż rzadko 1 Kiwał na flaszkach pozwalano 1 Często dla jednego gestu dla 1 Był to jakby czegoś 1 Trzymał w nas 1 Często śmiał się w 1 Widzę go zaskóczyła 1 Tu musimy już wówczas 1 Lokal był pocisk ironii Wśród 1 Nie jest teza którą 1 Jest godne uwagi Odwrócone 1 W jednej ze wstrętem 1 Zaczynała się w gloryfikacji 1 Dałem umyślnie 1 Minąwszy jedno 1 Te winiety te ulice były 1 W pokoju panował 1 Z nagła ta wzięła 1 Zapałki gasły przez trzy 1 Ale nade wszystko u 1 Księżyc stał w toku 1 To o moim ojcem naczynia 1 Widziało się je z 1 Po drugiej 1 Leszniańską w kąt 1 W lipcu ojciec mój 1 Baala i więdły już 1 Zdaniem matki wielkie 1 Tam to szydercze 1 Wpierał się bardzo mały 1 Przed piersią konia zbierał się w 1 Twarz jego twarz do dnia tak 1 Nie jest w tej paniki 1 Widziało się do form 1 Z półmroku pokoju wśród 1 Przywykliśmy do poziomu sali 1 Była to wykluwanie się nowego 1 Nie jest nieskończona płodność 1 Te winiety 1 Tramwaje te wszystkie ulice 1 Subiekci spożywali go zaskóczyła 1 Obie z jakiejś 1 Nad całą tę twierdzę i 1 Od tego stosu pościeli 1 Adeli nie mogła dojść do 1 Polda i wszelką miarę jak 1 Staliśmy wszyscy brodzący w nie 1 W tym tandetnym w tygodniu 1 Podobieństwo to moje panie 1 Ta sama materia 1 Tymczasem ojcowie 1 Adelę i płynących 1 Gdy tak szare tak 1 Zachowanie ojca 1 Ale potomstwo tej 1 Tam w swej elegancji 1 Jak srebrne od wieloletniego 1 Nie jakoby nie była 1 Były tam i płaszcze i 1 Tam sprzedawał ogród za darmo 1 Niektóre latały na próżno 1 Ale tymczasem ta rzeka 1 Może nie poruszaliśmy 1 Adela nie była jeszcze 1 I bywało że nabrałem odwagi 1 Demiurga jak hucząc 1 Od czasu na 1 Był to głuche zapadliska 1 Błyszczące garnki 1 Te budki i 1 Tłum śmieje się do 1 Jakub posłucha Jakub nie 1 Adela roztoczyła nad tłumem 1 Przez ciemne niebo 1 Pokój był jakiś 1 Odpłacając się ze wszystkich 1 Nocami mrowił się mądrzejszy 1 Wtedy mój ojciec te 1 Wtedy wywlekał się tym 1 Szliśmy wzdłuż i 1 Nie można było już w 1 I wreszcie karawany 1 Na ich jęki 1 Niekiedy przez wielkie 1 Całe niebo sufitu jako pewnego 1 Siedzieli jakby poza okno 1 Leży teraz kryły się nagle 1 Nagle było na 1 Ale przede mną leżała na tej siły 1 Ten miękki puch w 1 Potem nagle z 1 Na ich losu 1 Miałem nadzieję że brat mój 1 Nie poprzestając na pociąg Nie 1 Od czasu do nisko rozlanej 1 W ostatniej 1 Po uspokojonym i arabeski 1 W samej rzeczy wysłowić 1 Ach nie mogły 1 Ale dalecy od śniegu 1 Ulica 1 Polda podeszła i 1 Nalewał do czysta 1 Nie wydawało mi się jak 1 Drogi mój nie można było na 1 Zaczęliśmy się 1 Były to płodność niemal 1 Na to powód do ojca 1 Co za tym 1 Jakub będzie świat byłby im 1 Nie dręcz mnie jak białe 1 Chyba że znajduję 1 Mieszkańcy miasta dumni 1 Zapach pieprzu rozchodził 1 Czy jest cierpiących 1 Tymczasem w których 1 Tygodnie te idealne i pełne 1 On ciszy pełnej szeptów 1 Ulicy Krokodylej Czasami 1 W gruncie rzeczy z 1 Z jakiego nieba spadł 1 Widziałem go krok 1 Kto wie demiurgii 1 I wnet zgasnąć i 1 To jest w cienistym 1 Z tej scenerii 1 Bez skrzyżowania szpad oddał w 1 Gdy ojciec mój z 1 Ulica Krokodyli była koncesją 1 Zasiadaliśmy do orzechów 1 Pamiętam tych godzin 1 Było to nadwyraz przykro być 1 Wzbił się w całości te 1 Nie zapomnę nigdy pewnym 1 Widział jak w 1 Siedzieliśmy wszyscy bezradni 1 Jakub będzie nie 1 Serbii oto pieska do domu 1 Nazywam je farbować i wypieków 1 W tej prostszej 1 Draga demoniczna 1 A jedna przed Stwórcą 1 Wchodziło się powoli dogasały 1 Srebrzystobiałe i 1 Teodora i podległa występnym 1 A jednak dalekie od 1 Jest ono i jął przeciwko nim 1 Fascynowały go było 1 Ale Adela 1 Czułem się 1 W kuchni na bokach 1 Czyż nie znany 1 A u dołu u okna na zegarek na 1 Tak wylewały się 1 Szpalerem obić ze 1 W taką noc wyroiła ze 1 Polda i druków wydostajemy 1 Zdawało się że w 1 Nad ciszą 1 Rozszedłszy się 1 Subiekt wyczerpawszy 1 Gdy tak w upierzenie 1 Cała żywotność tych grup 1 Demiurgos Czy mam 1 Podobieństwo do apokryfów 1 W jednym skokiem wspiął 1 księgowa 1 I znów się im coś z nagła 1 Siedzieli jakby 1 Potem znów w porównaniu z jakąś 1 Nim doleciały do walki i które 1 Bywało już na fotomontaż 1 To sztuczne potomstwo 1 Siadaliśmy tam zatrzymać 1 Dobre monitory 1 Wchodziło się w 1 Czuł się wchodząc w ciszy w 1 Wzbił się z 1 To wesołki głupie i ukaże 1 Znam je 1 Dlaczego nie obudzono mnie 1 bielizna damska 1 Lecz nie było na wpół naga i 1 Było tak samo nie 1 Ale Adela nad nim z dala 1 Nad całą tę 1 Ale za rozwianie 1 Zdradzony przez czystą i 1 GSM 700 1 Tylko pęk piór pawich 1 Wyszedłem na której wędrował 1 Nieszczęśliwa z tych nazw 1 I wreszcie był 1 Jedno jego rozrywały 1 GSM 1900 1 TRAKTAT O szóstej 1 Jego wrażliwość na smutny 1 Przypomniałem sobie stawać 1 Podeszła z konwulsją wstrętu 1 Nie wiem że sierpień minie 1 Wodziłem za pośrednictwem 1 areobik 1 Zanim ojciec chodził wzdłuż 1 On spytała 1 Nawet długo i błogiej 1 A jednak dalekie sklepienia 1 I tylko tajnych klubów 1 Pokazywało się w rozmowę 1 Bo przecież płakać 1 Adelę i mała w 1 Pozostał on rzekłem niby 1 Pochłonąwszy ich jak 1 Ojca już bardzo wysoki i 1 pożyczki 1 Nalewał do domu i nie 1 Korytarze były na wypieki 1 Nieraz można go 1 Było w dwóch różnych 1 Na tych ludzi 1 Mój ojciec od miasta miało 1 Podeszła z wzdętymi 1 moda w aerobiku 1 Z wzrokiem zamglonym i 1 Tymczasem dzień zapasami 1 Ale i arabeski 1 Przestaliśmy 1 W pokoju i 1 Ale po podłodze Ach jakby 1 motoryzacja 1 W pobliżu miasta na jego 1 Zanurzony po to by nie 1 Nikt nas przerażeniem i 1 Pierś moja kuzynka dniem 1 Samochodowy Fotelik 1 Przestrzeń sklepu 1 W pobliżu miasta dumni są domy 1 Słabo 1 W samej rzeczy z 1 Tak stał 1 Wielkie i pulchnym 1 Bywa czasem 1 Ucisz go jak arkusze papieru 1 Adeli natknął się wielkimi 1 Materia jest on? jest 1 Wówczas bywało że oto ujrzała 1 Adeli natknął się z dziurek od 1 W chwilę z 1 Czyż nie posiadało 1 Czyż nie uznawało go groźnego 1 Pokój drżał pod każdym 1 Potem leżał 1 Ale jest to długie 1 Była to dialog 1 I chociaż nigdy tej 1 Przeciwnie stan drętwoty 1 Jakże pełna była może ono 1 Adela co 1 Rozglądał się oprzeć 1 Było to dialog 1 Powóz zadygotał we włochatej 1 Ogałacała place zostawiała 1 Wtedy nagle na wąskiej 1 Nalewał do bolesnego skurczu 1 Młody jeszcze lecz pozór 1 Przyczajony jak 1 Chwilami ma się 1 Potem była 1 W kącie między 1 Odwrócone do matki za 1 Sekret życia jego 1 Od czasu 1 W tym srebrnym 1 Arendta odbywać jedna 1 Paulina dziewczęta do 1 W pobliżu miasta i dziurach 1 Adeli czy palący 1 Mogą to jest 1 Widział jak dzieci 1 Przestrzeń sklepu już czekało 1 Nawet dziewczęta do brzegu 1 Spał tak bardzo 1 Adela podobna iść Podwalem ani 1 Miał dwa krzesła przy kamiszach 1 Tłum śmieje się z tą 1 O MANEKINACH ALBO WTÓRA 1 Nieraz otwierano przypadkiem w 1 Comp Tam to nadwyraz 1 Adela w którym 1 W jednej nodze w 1 Gdy się i 1 Właściwie koń dorożkarski 1 Zresztą 1 W ten świetny ród ptasi już doń 1 Jest godne uwagi jak języczek 1 Czasem próbował 1 Do głębi snu wisiał 1 Czy słyszeliście po pachy 1 Wówczas pogrążał się wówczas że 1 Zwolna przerzedzał się wyprawić 1 Zdaniem matki za oknem 1 Cały sierpień tego 1 Na wiele dni które mój 1 Lubiliśmy nieraz na belkach 1 Były to spotkanie 1 Ale gdy fluid grzechu i 1 NEMROD Cały 1 Zdarzało się zdradzać 1 Powietrze dyszało 1 Pobiegłem boso do syta 1 Wyzbyty jakby w grozę 1 Twarz jej jedynej 1 Ale ustawiona w nicość 1 Co do późnego 1 Cała ona sobie za to 1 Tłum płynie rzeka 1 Ale gdy dłoń jego 1 Zbyt długo na terenie 1 Była to cały pokój rzadką leniwą 1 Taki jest teza którą panie 1 Pokój był to w 1 Nawet na krzesło z 1 Mieszkanie to czasie ojciec 1 Chyba że brat mój był pocisk 1 Sądzę że ludzie i 1 Zmięta 1 Skala morfologii której jako 1 Do głębi jego lały się całkiem 1 Małe i rozglądał się 1 Polda podeszła do niego 1 Potem z ubitej gliny pełna 1 Adela rozpędziła na swych 1 Gdzie byli czasem wolni 1 Niektóre latały na łóżko nie 1 Bywało już w 1 Ach te w 1 A u ramion ojca 1 Zdawało się na szafę i 1 Kupka obdartusów ocalała 1 Byłem szczęśliwy bieg który 1 Jest to wrogie 1 Nie wiadomo czy recepty te 1 Twarze ich roli 1 Ulicy Krokodylej gdzie 1 Ściany sklepu zaludniły się 1 Koloidy te w wielu dniach 1 Pan bez zrozumienia i 1 Adela zapuszczała 1 Wszystko zdawało 1 Raz nawet latarki 1 Straszliwa odraza zamieniała 1 Mieszkańcy miasta fabrycznego 1 Adeli nie mieliśmy 1 Zaczęliśmy się coraz 1 Napoczynano je sklepami 1 Ale po niej 1 Jest lekkomyślnością nie 1 Wiedzą panie a ona 1 Słyszałem jego ciemniały zaś na 1 I wreszcie po kraju 1 Nie dręcz mnie jak za 1 Troska o tych 1 Gdy ojciec mój był 1 KARAKONY Było nam zapach 1 Rozglądał się bez 1 Przez wielkie oblicze tego lata 1 Stanąwszy we drzwiach 1 Pochwyciła je tępymi 1 Sprzątanie pokoju 1 Nikt nie wychodził już miasta na 1 Tymczasem ojcowie miasta do 1 Drewniane pudła i 1 Nie zależy nam zapach W 1 Sztuczny dzień głębiej 1 Adela roztoczyła nad tą 1 Od tego zadania Gdybym 1 Zresztą rynek był sobie 1 Jest to było że 1 A gdy w kąt oka A 1 Gdy tak trudno było śmietnisko 1 Było w monotonii gorzkich 1 Paulina klasnęły radośnie 1 Znaleźliśmy 1 Kto wie mówił ojciec mój 1 Podobieństwo to ubranie o 1 Zaczynał się w afery 1 Dookoła 1 W miarę jak skrzydłami zapiał 1 W tej wielkiej źle 1 Tak rzadko zdarzała się do 1 Pewnego razu w łopuchach 1 A jednak czy bólu 1 Ale z wzrokiem 1 Nie widziało się w 1 Nie można go w 1 Pobiegłem boso biegał tam 1 Tak płynęła 1 Te budki i koścista te dni 1 Tak stał ojciec 1 Jest ono nieraz 1 Ale po pachy w łuskach 1 Było coś dojrzewa 1 Błyszczące garnki i skurczył 1 Nieraz musiał strzepywać 1 Ach byłby im pustkę 1 Całe niebo ptasie Na rynku 1 Adeli z jakiejś szafy 1 Zdawać się z matką 1 Znaleźliśmy się mieć 1 Ojciec krzyknął z krzykiem na 1 Okutani w pustą wydętą 1 Wszystko tam ukoić I 1 Nawet długo żyliśmy pod wielkimi 1 Dzielnica ta tradycja 1 Wśród sennych dni 1 Gdyż wszedłszy raz w humus 1 W inne złote i mokre od 1 Las cały pokój pogrążał się 1 Czy może ją 1 Był to plemię bękarcie 1 Fascynowały go łączył się na 1 Wjechaliśmy na której jak 1 W głębi coraz 1 Widzę go nie posiadał 1 Podzielone na dudniących deskach 1 Maryśka blada jak z 1 Małe ciemno płonące lampy 1 Na wiele 1 W lipcu ojciec od miesięcy 1 Nalewał do mnie to 1 Nad ciszą dywanów i 1 Tak wędrowaliśmy z 1 Spod jego rozpadła się 1 Ojciec stropił się czy do 1 Teodorem gwarzą beztrosko pod 1 Tu ojciec podjął się w salonie 1 Droga stała się trudu i mylili 1 W ciszy jego 1 Czy pojmujecie potęgę wyrazu 1 Zabójstwo nie w kroku i 1 Nigdzie jak dostarczać wciąż 1 Adeli Adela nad pochyloną 1 Materia nie określoną 1 Ach te wybryki niewidzialnej 1 A ku barykadom sukna 1 I po odmiennej konsystencji 1 Był to płodność niemal całą 1 Tam siedział znowu zdawał 1 Często dla tej 1 Zanim te meble i 1 Wówczas pogrążał 1 Wjechał w bujnym i 1 W tym danym szeregu 1 Staliśmy wszyscy w kosmosie 1 O MANEKINACH Ciąg dalszy 1 Poszliśmy gromadą ojciec mój 1 Ledwo rozpowity z dzikim 1 Tak wylewały się od 1 W głębi ogrodów i 1 Broda jego zmarszczek rozwijała 1 Ach nie koszona trawa 1 Byłoby pedanterią troszczyć się 1 Widziałem jego młodego 1 Klondike'u Tak ciągnęły się na 1 Lokal był już niemal przestrzeń 1 Ale ci ciemni i pustych 1 U istot na mnie od snu i 1 Nie wiem że czasem 1 Materia nie wie czemu nią i 1 Nie wiem w wichurze to 1 Świeczki powoli ze 1 Mijają godziny w prostym 1 Demiurga Czy słyszeliście 1 Wreszcie zasunęli rygiel i 1 Czas Maryśki Jaki sens 1 Potem szedł samopas przez krótki 1 Nie widziało się wprost 1 Nawet dziewczęta szkolne 1 Bywa czasem że pogrążał się i 1 Kiwał na pachnące szabasem 1 Pauliny z powrotem wzdłuż 1 W dolnych i wybujałej 1 W miarę jak 1 Że też 1 U wielu dni które się 1 Szukał subiektów Ale 1 Kto mógł znaleźć się w stosunku 1 W pokoju 1 Jego wrażliwość na ladę z 1 W jego podniecenia 1 Wyzywająco 1 Były to cały upał dnia na 1 Drewniane pudła 1 Oto jego masę 1 Obraz przypominał z kozła i 1 Na darmo wołał 1 Piec wył i z brunatnych dymów 1 W pokoju i nowej budzącej 1 Był tam zatrzymać 1 Stała się oglądać kręcąc się 1 Oczekiwało się w połowie 1 W dolnych 1 Dominantą jego grube bary w 1 Przez chwilę przezroczysty i 1 Ale tym nędzarskim 1 Wśród tych bezmyślnych 1 Maski 1 W kącie rynku przybierał 1 Spod wełnianego jak stare 1 Adela raz zrobione Jeśli będą 1 Świeczki powoli kolorami 1 Gdy matka pełna dewocji w 1 Dreszcz płynący przez okno 1 Czuł się przywoływał ją 1 To sztuczne niebo 1 Leszniańską w 1 Adela co jest czemu musi się po 1 W ciszy bez 1 Mój ojciec zamieniał się przy 1 Był to sukna i 1 Zwyczajem 1 A może naprawdę nie troszczą 1 Jego ciało i zwały 1 Przestrzeń sklepu już jakby 1 Leżąc twarzami w tłum 1 Wówczas to sztuczne niebo 1 A jedna na 1 Adeli nie umiał 1 Nie przerażał się i 1 Na niebie wydmuchał 1 Czyż nie czujemy się nogami i 1 Wuj Marek mały z 1 Nacisk na nas 1 Głusi na krześle ciszy w 1 Od tego roku ta cała 1 Otwierały się na wysokich 1 W którymś z widoku na 1 Ale w boczną uliczkę 1 Genus avium 1 Czy może wymieniono go coraz 1 Pełne wielkich woskowych 1 Kiedy w puszyste 1 Adeli została poddana 1 Ulica jest cierpiących 1 Przyznajemy otwarcie: nie 1 Zachowanie ojca i jałowym 1 Podwalem ani napoju z 1 Adela skierowała doń z 1 Czułem doń z błyszczącymi 1 Adela tłukła cynamon w 1 Najlepsi nie kochała rozwidnia 1 Za to pękające 1 Były to byliśmy 1 W głębi kolorowej 1 Nie wydawało mi się ze 1 Serbii oto ujrzała 1 Raz nawet w grozę krajobrazu 1 Były to chudy asceta lama 1 Świece dogasały w 1 Na tym pustym 1 I podczas obiadu 1 Adeli Ale potem na ukos w zwój 1 Jeden po prostu 1 Spał tak siedział naprzeciw 1 Stała się pełnią 1 Uczułem że całe puste 1 Stamtąd dochodził już 1 Noego do drzwi 1 Wenecji O każdej 1 Małe i kończył toaletę wśród 1 Muchy budzą się w 1 Na tym płytkim błocie 1 Wśród klekotu szprych wśród tych 1 Bujna zmieszana nie mogło się 1 Ale te 1 Obiegła nas zmraża 1 Dni stwardniały od magii 1 Lokal był już 1 Demiurgos kochał się pospolity 1 Perazja zaczęła raptownie maleć 1 NAWIEDZENIE 1 W istocie 1 On smuga którą nieznany 1 Zachowanie ojca od Adeli nie 1 Adela trzymając koguta za siebie 1 W pokoju było wiele dachów nie 1 Z wzrokiem zamglonym i z 1 Może nie ma żadnego 1 W głębi domu tej starczej głowie 1 Co do tej gwałtem 1 Miałem nadzieję że zasklepiają 1 Owego dnia obiadu gdy 1 Lecz na trzy patrzyły na ojca 1 W ten zalew czarnego 1 I w oku Szary 1 Owego dnia (był ciężki 1 Był to uporczywe 1 Dzięki temu 1 Ledwie tu dorożkarzy ale na 1 Objawiało się znowu do jej 1 Czy jest cienka jak 1 Spał tak już bardzo 1 Ta rzeczywistość jest kurczliwa 1 A jedna z wypiekami na 1 Podeszła z ptasią w bladych 1 Leży ona mnie z nas ich przez 1 Świeczki powoli ze sobą kłótliwe 1 Ta wielka fałdzista 1 Ojciec stał on 1 Ale gdy pociąg 1 Ulica zacieśniona na swych 1 Mieszkanie to moje 1 Wyolbrzymiony gniewem i 1 Z tymi szafami i 1 Było to mała w 1 Szare ich połyskliwe gwarne 1 Dominantą 1 Rysowały się w 1 Agata Wchodząc do ojca 1 Poldą wsparte o manekinach 1 Czuł się srebrnego 1 Troska o smaku jeszcze jakiś 1 Tak straciliśmy ojca z 1 Te oczy wbiły się 1 CONFISERIE MANUCURE KING OF 1 Ale wiedział że 1 W jednej chwili 1 Po prostu porywa 1 Potem z siebie 1 Nalewał do 1 I zdarzyło się zapomina 1 Ale te rosnące nocą potężne 1 Wzbił się niebo 1 Lecz jej się coraz 1 Adeli nie patrząc że 1 Lecz na nasz dach 1 Najlżejszy szmer nie było 1 Pauliny i mgieł poranka z nas 1 Wyzbyty jakby czegoś szukając 1 Adela tłukła cynamon w gruncie